"Kawa niezmiennie dobra. Paliwo - od kilku miesięcy - niezmiennie drogie. Wciąż czekam na te legendarne już mechanizmy obniżenia cen do 5,19. Mimo wszystko: dobrej niedzieli!" - napisał na X Daniel Obajtek.
Były prezes Orlenu i przyszły europoseł odniósł się w ten sposób do obietnicy Donalda Tuska, który jeszcze przed wygranymi wyborami w 2022 roku krytykował wysoką marżę Orlenu i Lotosu. Pytany przez dziennikarzy, ile kosztowałaby benzyna dzień po objęciu przez niego rządów, Tusk odrzekł, że 5,19 zł za litr. Jednak gdy został premierem, cena benzyny nie spadła, co do dzisiaj ciągnie się za premierem.
Donald Tusk już wielokrotnie musiał odpierać ataki, w których ktoś przypominał mu wypowiedź z 2022 roku. - Te słowa padły dokładnie wtedy, kiedy pan Obajtek jako prezes Orlenu bawił się cenami w zależności od tego, co się opłacało PiS-owi, a raczej - co się nie opłacało, dokładnie wtedy benzyna mogła kosztować 5,19 zł - tak w kwietniu premier tłumaczył kontekst swojej wypowiedzi.
Czy ta cena jest w ogóle jeszcze możliwa? - Wydawało się, że powrót do cen poniżej 4 zł nie jest możliwy, ale przyszła pandemia i wiemy, co działo się później. Nie ma więc rzeczy niemożliwych. Niemniej, biorąc pod uwagę stabilną politykę cenową i opieranie się na realiach rynkowych, uwzględniając obciążenia podatkowe, które są pewnym kosztem wprowadzenia m.in. regulacji wynikających po części z transformacji energetycznej i klimatu - to mało prawdopodobne jest byśmy wrócili do poziomów w okolicach 5 zł - mówiła w kwietniu w rozmowie z Next.Gazeta.pl Urszula Cieślak, dyrektorka Działu Prognoz i Analiz Reflex sp. z o.o.
- Jeśli uważamy, że ceny są ustalane rynkowo i nie ma prób sterowania tym procesem, to powinniśmy patrzeć na zbilansowanie popytowo-podażowe, na poziom cen surowca, na koszty przerobu. Sumując to wszystko, nie ma w tym momencie szans na korekty cen. Również w dłuższej perspektywie, gdy uwzględnimy w rachunku transformację energetyczną, ceny paliw nie będą spadały - mówiła Urszula Cieślak.
Perspektywy na obniżki cen paliw są więc małe, szczególnie biorąc pod uwagę słowa Ireneusza Fąfary z jego pierwszego wywiadu w roli prezesa Orlenu. Fąfara planuje odpolitycznić Orlen i uwiarygadniał się w tej misji, twierdząc, że odkąd wybrano go na szefa koncernu, nie rozmawiał z premierem, ani z żadnym z jego bliskich współpracowników (w artykule źródłowym przemilczano jednak kwestię tego, czy i w jakim zakresie Fąfara kontaktował się z Tuskiem przed objęciem stanowiska prezesa). Zapowiedział też, że ustąpiłby, gdyby pojawiły się polityczne naciski. Ireneusz Fąfara jasno jednak powiedział, że jest "pewien, że z obecnym rządem u władzy nie będzie politycznych decyzji, które wpłyną na jego biznes". Trudno więc spodziewać się, że rząd obniży ceny na stacjach.