- Musimy walczyć z nieuczciwą konkurencją, która ma miejsce w internecie - mówił w kwietniu minister finansów Andrzej Domański. Wtedy bowiem Rada Ministrów przyjęła dyrektywę DAC7. W dużym uproszczeniu przepisy te nakładają obowiązek informowania urzędu skarbowego o transakcjach w sieci i są wycelowane w osoby, które prowadzą sprzedaż bez zarejestrowania działalności gospodarczej.
"Ustawa nałoży na operatorów platform cyfrowych obowiązek gromadzenia i przekazywania administracji podatkowej informacji o sprzedawcach, którzy dokonali transakcji za pośrednictwem tych platform" - czytamy w komunikacie resortu. Zobowiązane do gromadzenia danych są:
Z obowiązku raportowania wydatków Krajowej Administracji Skarbowej zwolnieni zostaną drobni sprzedawcy towarów. Mowa sprzedawcach, którzy w ciągu roku dokonali mniej niż 30 transakcji tego rodzaju, a łączne wynagrodzenie z tego tytułu nie przekroczyło w danym roku równowartości 2 tys. euro. Wyjątkiem są natomiast osoby, które wynajmują krótkoterminowo pokoje lub mieszkania. Skarbówka może oczekiwać zapłacenia podatku od usług hotelarski nawet za wynajęcie pokoju na jeden dzień.
- Żadnej inwigilacji kupujących w internecie nie będzie. Mówimy o obowiązku raportowania transakcji sprzedaży - uspokajał szef resortu finansowego. Ministerstwo uważa, że "gromadzenie i przekazywanie administracji podatkowej informacji pozwoli na redukcję zjawiska uchylania się od opodatkowania w przestrzeni cyfrowej".
"Przywrócone więc zostaną warunki równej konkurencji pomiędzy sprzedawcami sprzedającymi swoje towary i usługi w sposób tradycyjny a sprzedawcami działającymi za pomocą platform cyfrowych, a także pomiędzy sprzedawcami rzetelnie płacącymi podatki a sprzedawcami do tej pory uchylającymi się od opodatkowania" - czytamy na stronie resortu. Grzegorz Żurawski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Wynajmu Krótkoterminowego w rozmowie z "Faktem" wyliczał, że przyjęcie tej dyrektywy może dać budżetowi nawet dodatkowo miliard złotych rocznie.