Składka zdrowotna dla przedsiębiorców i dla pracowników ma być niższa - tak zakłada projekt ustawy, który Polska 2050 złożyła w czerwcu Sejmie. Twarzą reformy jest Ryszard Petru. Polska 2050 proponuje, by 300 zł miesięcznie płaciły osoby osiągające do 85 tys. rocznego przychodu, 525 zł - między 85 tys. a 300 tys. zł i 700 zł powyżej 300 tys. rocznego przychodu.
Autorzy projektu twierdzą, że ubytek w kasie Narodowego Funduszu Zdrowia w przyszłym roku wyniósłby 15 mld zł. Ich zdaniem można to "zasypać" oszczędnościami m.in. w budżetowych funduszach. Money.pl, które się na szacunki Ministerstwa Finansów, podaje jednak, że ubytek w NFZ byłby dużo wyższy i wyniósł 68,7 mld zł w 2025 r. "Na reformie traci ok. 6,9 mln osób (są to głównie emeryci i renciści oraz ubezpieczeni w danych ZUS o niskich przychodach), a zyskuje 18,7 mln osób. Skutki zostały policzone na miesięcznych indywidualnych danych ubezpieczonych/podatników z 2023 roku waloryzowanych na 2025 rok" - informuje resort finansów.
Podobne wyliczenia dotyczące składki i ubytku w kasie NFZ prezentował także Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych. "Projekt obniżenia składki NFZ zaproponowany przez Polskę 2050 kosztuje 4 razy więcej, niż podali autorzy (nie 15 mld zł, a ponad 60 mld zł). W rezultacie dziura w NFZ nie będzie duża, będzie gigantyczna. Ok. 350 mld zł w latach 2025-2027. Ten projekt trzeba natychmiast wycofać i dać ekspertom do przeliczenia. Tak nie można tworzyć prawa" - napisał na platformie X.
Ministerstwo Finansów podkreśla, że tak wysokie koszty reformy wynikają one przede wszystkim z rezygnacji z rozliczenia rocznego składki przy narastającym w ciągu roku progu. "Projekt wprowadza zbieg tytułów do ubezpieczenia zdrowotnego, co w praktyce oznacza opłacanie składki tylko z jednego tytułu, co również przekłada się na zwiększone koszty" - napisał resort.
Kto straci na reformie proponowanej przez Polskę 2050? Money.pl podaje, że obecnie osoba pracująca na niepełną część etatu i zarabiająca 3 tys. zł płaci 233 zł składki. To o 67 zł mniej niż proponują autorzy projektu. Jeśli chodzi o pracowników na etacie, stracą wszyscy z miesięcznym wynagrodzeniem poniżej 3850 zł. "Podobnie będzie w przypadku emerytów. Obecnie minimalna emerytura to 1780,96 zł brutto, a składka od niej to 160,2 zł. Otrzymujący tyle emeryci byliby stratni na propozycji Polski 2050 o blisko 140 zł. Wyższą składkę zapłaciliby wszyscy emeryci, których świadczenie przekracza 3333 zł" - czytamy. -Założenia do zmian przewidują, że osoby z wynagrodzeniem czy świadczeniem poniżej minimalnej pensji będą płaciły 9 proc. składkę, więc nic dla nich się nie zmieni. To powoduje, że nikt na składce nie traci, a wręcz wszyscy powinni zyskać - mówi z kolei szef klubu Polska 2050 Mirosław Suchoń, który jednak nie wyklucza korekt w projekcie.
Pomysł tego ugrupowania na składkę zdrowotną to odpowiedź na propozycję KO, którą przedstawił w marcu minister finansów Andrzej Domański. Dotyczyła ona przedsiębiorców i np. w efekcie rządowej propozycji osoba samozatrudniona z dochodem np. 15 tys. zł miesięcznie płaciłaby na publiczny system ochrony zdrowia mniej niż pracownik etatowy z płacą minimalną. "Jeśli to przejdzie, przedsiębiorcy złapią pana Boga za nogi" - pisał wówczas w analizie na Next.gazeta.pl Mikołaj Fidziński.