Prace nad horyzontalnym rozkładem jazdy rozpoczęły się jeszcze za czasów poprzedniego rządu PiS. Projekt jest przygotowywany wspólnie przez Ministerstwo Infrastruktury, spółkę Centralny Port Komunikacyjny, która jest odpowiedzialna m.in. za Kolej Dużych Prędkości, PKP Polskie Linie Kolejowe i Centrum Unijnych Projektów Transportowych przy współpracy z Urzędem Transportu Kolejowego.
Autorzy projektu podkreślają, że "celem jest wypracowanie siatki połączeń przyjaznej dla pasażera, opartej na prognozach ruchu osób, analizach przepustowości infrastruktury kolejowej". Plan ma być "skonsultowany ze społeczeństwem", jaki i z organizatorami transportu, potencjalnymi przewoźnikami i branżą transportową. Horyzontalny Rozkład Jazdy ma być podstawą dla opracowania nowego planu transportowego dla przewozów międzywojewódzkich i międzynarodowych na okres od grudnia 2030 r. do grudnia 2040 r. Siatka połączeń została zaprezentowana na poniższej mapie.
"Do roku 2035 zostanie zrealizowana dająca znaczny efekt sieciowy nowa linia dużych prędkości 'Y' Warszawa - CPK - Łódź - Wrocław/Poznań. Do roku 2030 zostanie ukończona modernizacja Centralnej Magistrali Kolejowej do prędkości 250 km/godz., modernizacja Rail Baltiki, a także wiele innych projektów realizowanych przez PLK S.A. w ramach perspektywy UE 2021-2027. Inwestycje te umożliwią zaoferowanie czasów przejazdu konkurencyjnych względem transportu drogowego oraz będą miały znaczący wpływ na zdolność przepustową sieci kolejowej" - podkreślają autorzy HRJ.
Dodają, że pociągi pospieszne, które na mapie są oznaczone kolorem niebieskim, będą stanowiły podstawę komunikacji dalekobieżnej w Polsce i przewidziano dla nich gęstszą siatkę postojów niż dla pociągów ekspresowych. "Podstawowo zakłada się obsługę miast powiatowych, a także innych ważniejszych miejscowości, ośrodków turystycznych czy węzłów przesiadkowych" - czytamy w projekcie.
Eksperci podkreślają, że deklaracje resortu infrastruktury będą rozczarowaniem dla osób oczekujących wielkich, ambitnych wizji. Rząd stawia na zrównoważony i przede wszystkim realny rozwój transportu. - Zaprezentowane plany są wręcz realne do bólu - mówi w rozmowie z Business Insiderem Piotr Rachwalski, menedżer i konsultant w zakresie transportu publicznego. To urealnienie dotyczy m.in. peronów przy CPK. Daniel Radomski, ekspert ds. infrastruktury w Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego podkreśla, że zamiast sześciu peronów będą cztery i odłożono też w czasie połączenie portu z Centralną Magistralą Kolejową, tak by najpierw skrócić czas na trasie Warszawa-Katowice.
Zamiast nowych linii stawia bardziej na rozwój tych już istniejących i odsuwa na dalszy plan część planów poprzedniej ekipy rządzącej. Przykładem jest m.in. rezygnacja z szybkiej kolei do Rzeszowa. - W perspektywie do 2035 r. nie ujęto w planie tzw. szprychy rzeszowskiej, bo ona powstanie najprawdopodobniej dopiero w ok. 2040 r. Ta linia jest kluczowa, by lepiej połączyć południowo-wschodnią Polskę z centralną - mówi Daniel Radomski. Piotr Rachwalski podkreśla natomiast, że bieżąca koncepcja ucieka od naszej największej bolączki polskiej kolei. - Od dekad nie umiemy budować nowych linii i w tym planie to widać - mówi i przypomina, że od 1989 r. w Polsce nie wybudowano żadnej nowej linii, "nie licząc Gdańska, gdzie budował samorząd, a nie PKP PLK". Dlatego oprócz "Y", czyli Kolei Dużych Prędkości łączącej Warszawę z Łodzią, Poznaniem i Wrocławiem, plan skupia się na modernizacji już istniejących linii.
- Skończymy z podejściem, że decyzje infrastrukturalne są wydawane na podstawie tego, że ktoś coś sobie wymyślił i tak mu się wydaje. Do tego PKP PLK ma przestać konkurować z CPK, a obie spółki mają współpracować w jednym celu - mówił wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak cytowany przez rynek-kolejowy.pl. Jego zdaniem inwestycje związane z budową Centralnego Portu Komunikacyjnego mają zwiększyć popularność podróży kolejowych w Polsce, bo obecnie Polacy podróżują koleją rzadziej niż mieszkańcy innych krajów unijnych.
Eksperci wskazuję jednocześnie, że rządowy plan stawia na rozwój połączeń do Warszawy. Celem jest dojazd do stolicy Polski w 100 minut. Michał Beim, ekspert ds. transportu z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, tłumaczy na łamach Business Insidera, że "wybraliśmy model francuski, który koncentruje się na największej metropolii będącej jednocześnie hubem przesiadkowym". To przeciwieństwo modelu niemieckiego, w którym dąży się do siatki stworzenia równomiernej siatki dla wielu dużych i średnich miast.
Autorzy projektu podkreślają też po raz pierwszy rolę autobusów w kolejowym planie. "Przyjęto, że podstawową bazą dla komunikacji dalekobieżnej powinny być powiaty (miasta siedziby powiatów), pomiędzy którymi system powinien umożliwiać swobodne podróże transportem zbiorowym" - czytamy. Wskazują jednocześnie, że nie wszędzie jednak będzie możliwe stworzenie kolejowego połączenia dalekobieżnego o wysokiej częstotliwości lub też nie wszędzie istnieje infrastruktura kolejowa. "Dlatego w założeniach HRJ, każdy powiat w kraju zostanie włączony w sieć połączeń dalekobieżnych bezpośrednio, albo przez skoordynowane z nimi pociągi regionalne lub autobusy" - piszą autorzy projektu.
Przypomnijmy, że pod koniec czerwca Donald Tusk zaprezentował plan rządu na Centralny Port Komunikacyjny i potwierdził budowę lotniska w Baranowie. - Chodzi o włączenie całej Polski w ten projekt. Musi uwzględniać Polskę regionalną i lokalną. W naszym projekcie koleje nie będą budowane od nowa, żeby się łączyć w Baranowie. Zmiany, które proponujemy, zmniejszą liczbę niepotrzebnych wywłaszczeń - mówił m.in. premier.