Agencja Reutera podała, że na jedynym w kraju porcie lotniczym Bejrut - Rafic Hariri masowo odwoływane lub opóźniane są loty. Libańskie linie lotnicze Middle East Airlines poinformowały podróżnych o zakłóceniach w harmonogramie rejsów, które są związane z eskalacją konfliktu między Izraelem a organizacją Hezbollah.
Ze względu na kwestie bezpieczeństwa Grupa Lufthansa ogłosiła, że do 30 lipca zawiesza pięć tras lotów do i z Bejrutu organizowanych przez swoich przewoźników Swiss International Air Lines, Eurowings i samą Lufthansę. Nie odbyły się również niedzielne loty Turkish Airlines oraz wstrzymano zaplanowane na poniedziałek 29 lipca rejsy tureckiego SunExpress, greckiego Aegean Airlines, Ethiopian Air oraz wspominanego Middle East Airlines. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych podało, iż PLL LOT zdecydowały o kontynuowaniu organizacji lotów do Bejrutu.
"W związku z napiętą sytuacją w Libanie polskie służby dyplomatyczne pozostają w kontakcie z przebywającymi na miejscu polskimi obywatelami. Stosowne działania będą podejmowane w miarę rozwoju sytuacji. Obecnie loty PLL LOT do Bejrutu odbywają się normalnie" - napisano na oficjalnym profilu MSZ na platformie X. Rzecznik prasowy PLL LOT poinformował nas przy tym, że od niedzieli 28 lipca nie odbyły się żadne rejsy do stolicy Libanu. Najbliższy lot do Bejrutu jest zaplanowany na środę 31 lipca na godz. 22.50. Decyzję odnośnie tego wylotu linie lotnicze mają podjąć w godzinach przedpołudniowych w środę.
Agencja Reutera przypomniała, że od początku wojny w Strefie Gazy wymiana ognia między libańską grupą Hezbollah a izraelskim wojskiem wyraźnie przybrała na intensywności.
W sobotę 27 lipca z terytorium Libanu wystrzelono w stronę Izraela serię rakiet, z których jedna trafiła w boisko sportowe w północnej części Wzgórz Golan. Zginęło tam 12 młodych osób w wieku od 10 do 20 lat. Według Izraela za atak odpowiedzialna jest wspierana przez Iran grupa Hezbollah, która się jednak do niego nie przyznaje.