Ceny wody w Polsce idą skokowo w górę. Wodociągi mają duży problem przez "polityczną grę"

Woda z polskich kranów jest coraz droższa. Powodem skokowych wzrostów cen, jak sugerują wodociągowcy, ma być wieloletnia inflacja i sztuczne zaniżanie stawek. Mieszkańcy dużych miast muszą zacząć oszczędzać.
Woda (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

"Fakty" TVN opisały, że na związane z wieloletnią inflacją podwyżki cen wody nie zgadzały się Wody Polskie, które je regulują i zatwierdzają. Jak opisywaliśmy, po zmianie władzy samorządy wskazywały na odebranie im kompetencji do zatwierdzania taryf oraz na częściowy powrót do sytuacji, gdy kwestia leżała w rękach rad gmin. Wody Polskie miałyby interweniować jedynie wtedy, gdy taryfy byłyby wyższe o co najmniej 15 proc. względem średniej ceny za wodę i odprowadzanie ścieków w regionie. Według samorządowców państwowy organ powinien w pełni zostać wyłączony z procesu ustalania cen.

Zobacz wideo Kowalski o podwyżkach za prąd i gaz: To kolejne oszustwo rządu Tuska

Ceny wody "obiektem gry politycznej"?

Jak sugeruje Martyna Bańcerek z Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji we Wrocławiu, podwyżki cen wody mogły być wcześniej blokowane przez poprzednią ekipę rządzącą z niejasnych względów. - Wygląda na to, że [podwyżki] były jakimś obiektem gry politycznej - skomentowała Bańcerek. 

- Szalała inflacja. Zsumowana na przestrzeni tych czterech lat wyniosła 37 proc. Do tego wzrosły ceny prądu, wzrosły ceny gazu. To są kwoty rzędu 283 proc., jeśli chodzi o gaz, 63 proc., jeśli chodzi o prąd. Nas również te podwyżki dotyczą - dodała Bańcerek. Teraz wodociągi chcą sobie zrekompensować wzrost kosztów. Kilkudziesięcioprocentowe podwyżki cen odnotowano już w Białymstoku, Łodzi i Opolu. W wielu miastach wciąż nie podano nowych stawek za opłaty.

Ciężka sytuacja wodociągów w Białymstoku i porady, jak wodę oszczędzać

- Nam też nie jest miło, że te podwyżki mają taki skokowy charakter, ale ponad trzy lata był wstrzymywany nasz wniosek taryfowy przez centralnego regulatora - powiedział "Faktom" Krzysztof Kita z Wodociągów Białostockich. Okazało się, że tamtejszy zakład miejskich wodociągów wykazał roczne starty na poziomie 8 mln złotych. Z kolei Dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie Wojciech Kozak podzielił się poradami związanymi z wykorzystywaniem wody. - Człowiek, który wymyślił prysznic, to nie po to, żeby pół godziny zużywać te 40-50 litrów wody, a tak się dzieje. Nawet w tej chwili, lejąc wodę, spuszczając w kranie, pomyślmy, że ona może kosztować cztery razy drożej - przekazał na antenie TVN. 

Więcej o: