4 lipca w miejscowości Ujazd w gminie Kiszkowo w powiecie gnieźnieńskim (woj. wielkopolskie) potwierdzono pierwsze w okolicy ognisko afrykańskiego pomoru świń (ASF). Powiatowy lekarz weterynarii w Gnieźnie zdecydował o prewencyjnym wybiciu 16 stad, z czego 13 znajdowało się w Ujeździe - podaje farmer.pl.
Po wybiciu czterech stad Inspekcja Weterynaryjna wstrzymała dalsze działania pod naciskiem wiceministra rolnictwa Michała Kołodziejczaka. - O ile w pierwszej fazie występowania choroby rzeczywiście wszyscy szukaliśmy innego rozwiązania niż wybijanie stad (np. poddaniu ich kwarantannie), z perspektywy czasu widzimy, że być może decyzja powiatowego lekarza była słuszna. W tej miejscowości potwierdzono już bowiem cztery ogniska ASF, a mamy obecnie kolejne stado, w którym wystąpiło podejrzenia choroby - powiedział w rozmowie z serwisem Remigiusz Bilski, hodowca z powiatu gnieźnieńskiego.
Hodowcy mogą sprzedawać tuczniki do wybranych zakładów mięsnych, które poddadzą mięso odpowiedniej obróbce termicznej, ale otrzymują znacznie niższą cenę. - Wiemy, że stracimy na tym rzucie, jednak chodzi nam już tylko o to, by pozbyć się zwierząt i nie myśleć o tym, że będą one przerastały - dodał Remigiusz Bilski.
Hodowca powiadomił, że nieoficjalnie mówi się o mechanizmach wsparcia, które ma oferować państwo. Chodzi między innymi o kredyty preferencyjne i rekompensaty w zamian za likwidację chowu świń. Ale nie ma mowy o obowiązujących jeszcze nie tak dawno rekompensatach za tuczniki sprzedane po cenie zaniżonej ze względu na ASF. Zdaniem Remigiusza Bilskiego, na chwilę obecną oferowane rolnikom ceny skupu generują stratę około 180 zł na jednym tuczniku.