Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, w rozmowie w Studiu PAP wyraził swoje zdanie względem młodego pokolenia oraz ich pracy. Dodał też, w jaki sposób pracodawcy postrzegają osoby urodzone w latach 1995-2012.
Według Kaźmierczaka pracodawcy patrzą na młode osoby, które dorastały już w pełni scyfryzowanym społeczeństwie "trochę jednak z pobłażaniem". Skomentował, że pokolenie Z ma być odrealnione w swoich oczekiwaniach, ponieważ "świat taki nie jest".
- O tyle ich rozumiem, że jest to pierwsze pokolenie urodzone w bogatej Polsce, w której niczego nie brakowało. W której rodzice, pamiętając własną nieprawdopodobną biedę z lat osiemdziesiątych, potem wydobywanie się z bagna komunizmu w latach 90. (...), chcą to rekompensować dzieciom, kupując im wszystko - dodał prezes ZPP. Zapytany przez dziennikarza, jakich więc ludzi tworzą "dobre" czasy, Kaźmierczak śmiejąc się, odpowiedział, że na pewno leniwych.
Dziennikarza Studia PAP zwrócił uwagę Kaźmierczakowi, że może to dobrze, gdy młode pokolenie za swoją ciężką pracę oczekuje dobrego wynagrodzenia, co nie leży jednak w interesie pracodawców. Prezes ZPP skomentował, że "ma wątpliwości co do ich ciężkiej pracy" i "przekonają się, że bez ciężkiej pracy nie ma ani ciężkich pieniędzy, ani ciężkiego prestiżu".
Cezary Kaźmierczak stwierdził także, iż w Polsce wciąż mamy rynek pracownika, jednak "nie jest to już tak radykalne, jak 2-3 lata temu". Zmniejszyć miał się przy tym rynek wysokopłatnej pracy, na co jego zdaniem miała wpływ informatyzacja, wspomaganie przez komputery, a wkrótce oddziaływać na to będzie również sztuczna inteligencja.