"Ochroniarz Jarosława Kaczyńskiego" usłyszał zarzut. W tle praca w Orlenie i usługi detektywistyczne

Zbigniew L., były dyrektor Biura Kontroli i Bezpieczeństwa w Orlenie, usłyszał zarzut nadużycia udzielonych uprawnień - informuje rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie prok. Mateusz Martyniuk. W tle jest wypłata wynagrodzenia za usługi detektywistyczne realizowane dla Orlenu.
Siedziba Orlenu w Warszawie, 2022 r.
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Zbigniew L. to zaufany człowiek prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, nazywany często jego "ochroniarzem". Warszawska prokuratura prowadzi śledztwo z zawiadomienia płockiego koncernu dotyczące wyrządzenia spółce szkody majątkowej w łącznej kwocie 393 tys. 600 zł. 

Zobacz wideo Sowa kontra Obajtek. "Z Hamasem też się nie widziałem"

Wynagrodzenie za usługi detektywistyczne. Zbigniew L. usłyszał zarzut nadużycia uprawnień

Jak możemy przeczytać na portalu wnp.pl, prok. Mateusz Martyniuk poinformował Polską Agencję Prasową, że Zbigniew L. "usłyszał zarzut nadużycia udzielonych uprawnień". O co chodzi? Zdaniem śledczych były dyrektor Biura Kontroli i Bezpieczeństwa w Orlenie "zatwierdził wypłaty wynagrodzenia podmiotowi świadczącemu usługi detektywistyczne spółce Orlen S.A., pomimo tego, że wiedział, iż usługi te nie zostały zrealizowane zgodnie z umowami, czym wyrządził spółce znaczną szkodę majątkową". Płocki koncern w 2021 r. zawarł dwie umowy z podmiotami świadczącymi usługi detektywistyczne. Ich przedmiotem miała być identyfikacja oraz udokumentowanie działań nieuczciwej konkurencji wobec Orlenu.

Tymczasem podmiot dostarczył spółce jedynie materiały dotyczące działań polityków będących w opozycji wobec ówczesnego rządu, które nie miały dla spółki znaczenia gospodarczego

- wyjaśnia prok. Martyniuk. Zbigniew L. nie przyznał się do stawianego zarzutu oraz odmówił składania wyjaśnień. Prokuratura zaznacza, że planuje dalsze czynności procesowe w tej sprawie. Wobec byłego dyrektora Biura Kontroli i Bezpieczeństwa w Orlenie nie zastosowano żadnych środków zapobiegawczych.

Orlen miał wydać blisko 3 mln złotych na usługi detektywistyczne

W czerwcu Radio ZET podało, że dwie firmy detektywistyczne miały prowadzić inwigilację na zlecenie Orlenu. Spółka miała zapłacić za usługi prawie 3 mln zł. Firmy zostały założone przez byłych funkcjonariuszy ABW i SKW. "Według naszych informatorów inwigilowali oni na polecenie Orlenu ówczesnego prezesa KGHM Tomasza Zdzikota i byłego wiceprezydenta stolicy Roberta Soszyńskiego" - informował dziennikarz śledczy Radia Zet Mariusz Gierszewski.

Według nieoficjalnych ustaleń Daniel Obajtek miał co najmniej raz spotkać się z wynajętymi detektywami. O "działaniach detektywistycznych" na rzecz Orlenu wspominał w marcu premier Donald Tusk. - Mamy dokumentację, czym zajmował się detektyw wynajęty przez pana prezesa Obajtka - wskazywał szef rządu. Tusk przekazał, że detektywi mieli śledzić posłów Platformy Obywatelskiej Marcina Kierwińskiego i Jana Grabca oraz eurodeputowanego PO Andrzeja Halickiego. Daniel Obajtek w mediach społecznościowych stanowczo zaprzeczył tym zarzutom. 

Więcej o: