Wydatki na obronność mają wynieść w przyszłym roku 4,7 proc. PKB. Minister finansów Andrzej Domański wyliczył, że będzie to 186,6 miliardów złotych. Zwiększenie wydatków na obronę przez rząd (w tym roku było to 3,1 proc. PKB) umacnia Polskę na pozycji lidera w NATO. Nie umknęło to zachodnim mediom.
O rekordowych wydatkach na obronność napisały m.in. Associated Press, a depeszę tej agencji publikuje m.in. "The Washington Post". "Premier Donald Tusk przedstawił główne punkty przyszłorocznego budżetu dla kraju, który graniczy z ogarniętą wojną Ukrainą i gdzie obawy dotyczące bezpieczeństwa są wysokie" - czytamy amerykańskiej gazecie. "Polska, która popiera walkę Ukrainy z Rosją, dokonuje dużych zakupów sprzętu wojskowego, w tym myśliwców, czołgów i systemów obrony przeciwrakietowej" - piszą dalej dziennikarze.
Polska jest na czele Sojuszu Północnoatlantyckiego pod tym względem już drugi rok z rzędu. Potwierdził to opublikowany w czerwcu raport kwatery głównej, który mówił o wydatkach na poziomie 4,12 procent PKB. Zwiększając proporcję wydatków na obronność, zwiększamy dystans nad pozostałymi państwami Sojuszu.
Drugie miejsce w NATO, jeśli chodzi o wydatki na zbrojenia w stosunku do wielkości krajowej gospodarki, zajmuje Estonia, która przeznacza 3,43 procent PKB. Podium uzupełniają Stany Zjednoczone. Powyżej trzech procent przeznaczają jeszcze tylko Łotwa i Grecja. Natomiast wymóg co najmniej 2 procent PKB na obronę spełniają w sumie 23 kraje NATO z 32.
Uwagę na rekordowe wydatki zapisane w budżecie zwrócił także Bloomberg. Z tym, że dziennikarzy tej redakcji bardziej zainteresowało ogólne luzowanie budżetu. Według nich ma to związek ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi w Polsce.
"Polski premier Donald Tusk zaproponował luźniejszy budżet na rok 2025 ze względu na drastyczny wzrost wydatków na obronę i chęć utrzymania poparcia przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi" - czytamy. "Koalicja Tuska przejęła władzę pod koniec zeszłego roku, obiecując przywrócić Polsce główny nurt europejski po ośmiu burzliwych latach rządów nacjonalistów. Jednak nie udało jej się pokonać sprzeciwu wobec programu legislacyjnego ze strony prezydenta Andrzeja Dudy, sojusznika poprzedniego rządu, którego kadencja kończy się w połowie 2025 r. Premier wykluczył cięcia wydatków przed wyborami, które prawdopodobnie będą bardzo wyrównane" - pisze dalej Bloomberg.