29 sierpnia Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła sprawozdanie finansowe Prawa i Sprawiedliwości za wybory parlamentarne z 2023 roku, a partia nie otrzyma kilku milionów złotych. W związku z ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego rozpoczęło zbiórkę pieniędzy. Środki chętnie wpłacają politycy PiS-u.
- Jak będzie trzeba, to wpłacę więcej jeszcze w tym roku niż te 5 tysięcy złotych wymaganego, żeby prezes nie musiał płacić. Trzeba być solidarnym, więc jeśli będzie trzeba to i za pana prezesa zapłacę - zadeklarował w rozmowie z "Super Expressem" Daniel Obajtek. Stwierdził, że "zawsze poczuwał się w obowiązku, aby płacić na PiS", jednocześnie przypominając, że w tym roku na konto partii wpłacił aż 100 tysięcy złotych.
Prawo i Sprawiedliwość w każdej możliwej sytuacji prosi wyborców o wsparcie finansowe. Przygotowano nawet specjalny spot, w którym lektor instruuje, jak dokonać takiej wpłaty. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule: "PiS prosi o pieniądze w nowym spocie. Jest instrukcja wpłacania datków i złowrogi Tusk". Wirtualna Polska ustaliła, że do soboty 31 sierpnia na konto PiS wpłynęło aż 1,5 miliona złotych.
Sylwester Marciniak, przewodniczący PKW, przekazał, że na podstawie artykułu 144 par. 1 pkt 3 "a" i e" Kodeksu wyborczego odrzucono sprawozdanie finansowe PiS. Powodem takiej decyzji było naruszenie artykułu 132 par. 5 oraz artykułu 135 par. 1 w związku z artykułem 199 par. 1 i artykułem 259 par 1. Kodeksu wyborczego. To prawdopodobnie oznaczać będzie utratę przez Prawo i Sprawiedliwość 78 milionów złotych subwencji do końca kadencji. Podstawą wyliczeń jest kwota ponad 3 milionów 600 tysięcy złotych, czyli kwota, którą zakwestionowała PKW.
Kwota kary dla PiS może jednak ulec zmianie. Tomasz Żółciak z portalu money.pl wyliczył, że w najgorszym przypadku ugrupowanie Kaczyńskiego może stracić nawet 92 miliony złotych. Optymistyczna wersja obliczeń zakłada 47 milionów złotych.