Polska naprawdę staje się dla Czechów nową Chorwacją. Są nowe dane. Liczby są zdumiewające

- Hasło "Polska to nowa Chorwacja" odbiło się szerokim echem. Na początku wszyscy się z tego śmiali, ale myślę, że coś w tym po prostu jest. Wierzę, że w ciągu kilku lat możemy dojść do nawet 900 tys. turystów czeskich w Polsce - mówi w Next.gazeta.pl Pavel Trojan, dyrektor Zagranicznego Ośrodka Polskiej Organizacji Turystycznej w Pradze. Mijające lato było kolejnym, w którym Polskę odwiedziło rekordowo dużo Czechów.
Bałtyk (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Bartosz Bańka / Agencja Wyborcza.pl

Zeszłego lata czeski "Forbes" namaścił Polskę - "nową Chorwacją". Ten kraj Morza Adriatyckiego jest bowiem dla Czechów stałym wakacyjnym kierunkiem. Od kilku lat jeździ tam od 700 do 900 tysięcy Czechów. Przy populacji Czech (10,7 mln osób) oznacza to, że wakacje w Chorwacji spędza co dziesiąty mieszkaniec naszych południowych sąsiadów. Adriatyk traci jednak dla Czechów na atrakcyjności na rzecz Bałtyku. Dzięki czemu o Polsce należy mówić już nie jak o "nowej" ale o "drugiej Chorwacji".

Zobacz wideo Grodzenie - fenomen polskiej kultury? Socjolog: Przestrzeń publiczna należy do tego, kto ją zawłaszczy

Czesi znowu pobili rekord. Tylu ich jeszcze w Polsce nigdy nie było

Liczba Czechów, którzy spędzają wczasy w Polsce, rośnie w kosmicznym wręcz tempie. Przed pandemią w 2019 roku "zaledwie" 165 tys. obywateli tego kraju zrobiło sobie wakacyjny urlop w Polsce. Zaraz po pandemii, bo w roku 2022, już 230 tys. Czechów wypoczywało w Polsce. Zeszły rok ponownie był rekordowy, bo liczby te wzrosły do aż 350 tys. Ten rekord został jednak wręcz zmiażdżony w bieżące lato. Krajowa Izba Gospodarcza szacuje bowiem, że nad polski Bałtyk przyjechało w tym roku 550 tys. Czechów. To, co dwudziesty mieszkaniec tego kraju.

- Jestem trochę zaskoczony, że ktoś jest w stanie podać tę liczbę jeszcze przed końcem sezonu. Dokładne dane statystyczne zostaną podane w marcu przyszłego roku i bardzo bym chciał, żeby ta liczba się spełniła - mówi w rozmowie Next.gazeta.pl Pavel Trojan, dyrektor Zagranicznego Ośrodka Polskiej Organizacji Turystycznej w Pradze. Bez względu jednak na dokładną liczbę - fakt, że Czesi oszaleli na punkcie Polski, jest niepodważalny.

Dwa wydarzenia "odkryły" Polskę przed Czechami

Zaskakujący dla wiele Polaków może być czas. Czemu dopiero teraz Czesi odkryli, że polski Bałtyk jest tak samo atrakcyjny jak Adriatyk? Latami od Polski nie mógł bowiem odkleić się stereotyp nieco zacofanego państwa, za jakie Czesi uważali Polskę po roku 1989. Dodatkowo pociągał ich szeroko rozumiany Zachód. Pavel Trojan wskazuje jednak dwa wydarzenia, które pozwoliły zedrzeć tę łatkę naszemu państwu.  

- Euro 2012 było przełomowe. Wtedy Reprezentacja Czech grała trzy mecze we Wrocławiu. Kilkadziesiąt tysięcy kibiców przyjechało do Polski i odkryło, że to jest zupełnie inny kraj, niż sobie wyobrażali - opowiada nam dyrektor. - Drugi moment to była pandemia. Polska była jednym z nielicznych państw, gdzie Czesi mogli bez problemów pojechać. Przyzwyczajenie wielu osób, żeby wyjechać za granicę, trochę na siłę wypchnęło ich do Polski, a tam zobaczyli cywilizację, podobną jak w Czechach - mówi nam Pavel Trojan. Opowiada, że Polska kojarzyła się Czechom z krajem, w którym drogi są słabe i nie można nigdzie dojechać, a jedzenie w restauracjach niedobre.  

Czesi musieli przełamać stereotypy o Polsce

Stereotypowe postrzeganie Polski nie przełamywano jednak wyłącznie pocztą pantoflową. Polska Organizacja Turystyczna przeprowadziła w ostatnich latach ofensywne medialną, zalewając tamtejsze portale informacyjne oraz telewizje artykułami, które pokazywały Polskę jako świetną wakacyjną destynację. - Wysyłaliśmy dziennikarzy czeskich do Polski, aby pokazywać im Polskę. Nie wszyscy byli chętni, a mówimy o elitach. Ten stereotyp był tak silny. Ale gdy już przyjechali to nie mogli uwierzyć jak w ostatnich 10 lat zmienił się ten kraj - opowiada nam Pavel Trojan. Wrażenie robi zwłaszcza polska infrastruktura np. wiele lotnisk regionalnych.  

- Naszym celem było przekonać Czecha, żeby chociaż raz pojechał do Polski. Wiedzieliśmy, że jak pojedzie raz, to wróci - mówi nam dyrektor. Podobne akcje od lat prowadzą m.in. Austriacy, Szwajcarzy czy Chorwaci. Z tym że państwa te (a zwłaszcza Chorwacja) mają ostatnio negatywną prasę. Powód jest prosty: ceny. - Gdy przeciętny Czech patrzy na wzrost cen w Chorwacji, zwłaszcza po przyjęciu euro, to szuka tańszych alternatyw - wyjaśnia Pavel Trojan. 

Polska jest modna w Czechach. Jak długo?

Polska stała się więc dla Czechów przystępna i atrakcyjna. Pojawia się jednak pytanie: czy nie jest to moda i wkrótce nasz kraj znudzi się Czechom? - Hasło "Polska to nowa Chorwacja" odbiło się szerokim echem w każdym z tych państw. Na początku wszyscy się z tego śmiali, ale myślę, że coś w tym po prostu jest. Wierzę, że w ciągu kilku lat możemy dojść do nawet 900 tys. turystów czeskich w Polsce - przekonuje nas dyrektor Zagranicznego Ośrodka Polskiej Organizacji Turystycznej w Pradze. 

Według niego jesteśmy w pierwszej fazie zachłyśnięcia Czechów Polską. Na razie głównie jest to miłość do polskiego morza. Polska Organizacja Turystyczna chce jednak pokazać, że w tym cztery razy większym kraju jest dużo więcej możliwości wypoczynku niż tylko plaża w Łebie. - W Czechach jest pięć jezior polodowcowych. W Polsce ponad 7000, które są dla Czechów zupełnie nieznane. Może wiedzą, że istnieją Mazury, ale nie wiedzą, o czym tak naprawdę mowa. Tak samo Podlasie. Widzę ogromną przestrzeń, żeby Czesi zaczęli eksplorować Polskę - dodaje Pavel Trojan.  

Wzrost zainteresowania mniej popularnymi miejscami w Polsce widać chociażby na czeskiej grupie na Facebooku: "POLSKO - tipy na dovolenou, krásná místa a zajímavosti" (Polska - porady na wyjazd, piękne miejsca i ciekawostki), która liczy prawie 115 tysięcy członków. Na niej nasi południowy sąsiedzi dzielą się radami i wskazówkami - co i jak zwiedzać w Polsce. Poleca się tam oczywiście Kraków lub Wrocław, ale też jezioro Nyskie, Chochołowskie Termy i Zamek Grodno.  

Więcej o: