Volvo rezygnuje z ambitnych planów elektryfikacji. Duże zmiany koncernu

Volvo Cars rezygnuje z celu pełnej elektryfikacji, którą chciano osiągnąć do 2030 roku. Odkładają ją o 10 lat. Firma wyhamowała swoje elektryczne zapędy. Wciąż jednak chce stawiać m.in. na samochody hybrydowe.
Volvo (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. REUTERS/Cole Burston

Prezes firmy Jim Rowan zaznaczył, że choć przyszłość Volvo jest elektryczna, to proces przejścia na pełną elektryfikację nie będzie jednolity, a różne rynki i klienci poruszają się w tym kierunku z "różną prędkością". Dlatego przedstawiono korektę w planach redukcji CO2. Są one mniej ambitne od poprzednich. Volvo podkreśla, że zmiana strategii jest odpowiedzią na zmieniające się warunki rynkowe i oczekiwania klientów.

Zobacz wideo Maciej Gis: Mamy ponad 54 tysiące zarejestrowanych w Polsce pojazdów elektrycznych i trend wzrostowy się utrzymuje

Volvo zmniejsza elektryczne ambicje

Główna zmiana dotyczy zupełnego przestawienia się na samochody elektryczne. Pierwotnie pełna elektryfikacja miała nastąpić już w 2030 roku. Nowy plan zakłada jednak, że stanie się to dopiero w roku 2040. Volvo chce jednak, aby do 2030 roku 90 proc. sprzedaży firmy stanowiły samochody elektryczne lub hybrydowe typu plug-in. Przy jednoczesnym pozostawieniu możliwości sprzedaży do 10 procent modeli hybrydowych typu mild.

Do 2025 roku Volvo Cars spodziewa się, że pojazdy w pełni elektryczne i hybrydowe będą stanowiły od 50 do 60 procent sprzedaży, podczas gdy wcześniejszy cel zakładał co najmniej 50 procent udziału aut w pełni elektrycznych. W poprzednim kwartale bieżącego roku samochody elektryczne stanowiły 26 proc. sprzedanych przez Volvo, a hybrydy - 48 proc. 

Volvo mimo korekty, nie zjeżdża z zielonej drogi

To nie koniec ambitnych planów koncernu. Do 2030 roku Volvo zamierza także zmniejszyć emisję CO2 na samochód o 65-75 procent w porównaniu z poziomem bazowym z 2018 roku. To także delikatna korekta poprzedniej ambitnej redukcji. Zakładano bowiem spadek o 75 procent. Wcześniej, bo w 2025 roku firma zakłada redukcję o 30-35 proc., zamiast poprzedniego celu na poziomie 40 proc. W pierwszej połowie roku emisja CO2 była o 25 procent niższa w porównaniu z poziomem odniesienia z 2018 roku. 

Decyzja Volvo Cars jest odpowiedzią na spowolnioną dynamikę popytu na samochody elektryczne wynikającą m.in. z ograniczonej dostępności przystępnych cenowo modeli oraz powolnego rozwoju infrastruktury ładowania. Firma przygotowuje się także na wpływ europejskich taryf celnych na elektryczne pojazdy produkowane w Chinach. W wydanym przez Volvo komunikacie zaapelowano do rządów, aby bardziej wspierały elektryfikację motoryzacji. 

- Jesteśmy przekonani, że nasza przyszłość jest elektryczna - mówił Jim Rowan, dyrektor generalny Volvo Cars. - Samochód elektryczny zapewnia lepsze wrażenia z jazdy i zwiększa możliwości korzystania z zaawansowanych technologii, które poprawiają ogólne wrażenia klienta. Jesteśmy pragmatyczni i elastyczni, zachowując jednocześnie wiodącą pozycję w branży w zakresie elektryfikacji i zrównoważonego rozwoju - dodawał. 

Więcej o: