Ceny masła szaleją. Ale nadciąga kolejny wstrząs. Chodzi o ważny produkt

Klienci sklepów z niepokojem przyglądają się temu, co dzieje się z cenami masła. Tymczasem eksperci wskazują kolejny produkt, za który wkrótce możemy zapłacić więcej. Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz kreśli już czarny scenariusz. Chodzi o jaja.
Masło (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Ceny masła szaleją od dobrych kilku tygodni. W lipcu średnia cena 200-gramowej kostki masła wynosiła jeszcze 6,17 zł, w sierpniu wzrosła ona już do 7,08 zł. Głównym "winowajcą" jest w tym przypadku mleko, a dokładnie jego niedobory. Dostawy mleka w połowie sierpnia były o 1,5 proc. niższe niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Eksperci wśród przyczyn takiego stanu rzeczy wymieniają m.in. wysokie temperatury latem, które "spowodowały stres cieplny u bydła mlecznego". 

Zobacz wideo Cztery przyczyny inflacji według Adama Glapińskiego

Ceny masła to nie wszystko. Uwaga na jaja

Tymczasem wkrótce może nas na sklepowych półkach czekać kolejny wstrząs cenowy. Chodzi o jaja. Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz kreśli już czarne prognozy. Eksperci zastanawiają się, czy przeżyjemy powtórkę sprzed dwóch lat, kiedy to ceny jaj skoczyły w Polsce aż o 75 proc. Katarzyna Gawrońska, dyrektorka Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz mówi w rozmowie z portalem forsal.pl, że obserwacja rynku wywołuje "coś w rodzaju deja vu". Jej zdaniem szacowana wylęgami piskląt populacja towarowych kur nieśnych jest niewystarczająca w stosunku do potrzeb rynku. Podobnie było w 2022 roku. 

Oczekujemy zatem, że jesienią ceny jaj osiągane przez producentów pójdą w górę. Wzrosty nie powinny być tak spektakularne jak dwa lata temu, niemniej będą bardzo wyraźne i odczuwalne

- mówi. Według danych Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz produkcja piskląt jest aktualnie najniższa od ośmiu lat. 

Mniej piskląt niż w latach ubiegłych

W Polsce od początku roku do końca lipca na rynku, w zależności od roku, pojawiało się od ponad 21 do ponad 25 mln młodych kurek. Natomiast w tym sezonie było ich już mniej, bo 19 mln. Katarzyna Gawrońska tłumaczy, że producenci bali się odważniej inwestować. Jej zdaniem wynikało to z niestabilności przepisów i wielu nowych obostrzeń związanych z produkcją oraz z obaw o nieprzewidziane wydarzenia - zwiększony import czy grypę ptaków. - Istotne znaczenie ma także transformacja branży w kierunku chowów alternatywnych, czyli stopniowe odchodzenie od klatek - wyjaśnia ekspertka powody zmniejszonej podaży jaj. Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz dodaje, że jej prognozy dotyczą wzrostu hurtowych cen jaj. Podkreśla przy tym, że ceny producentów przekładają się potem na poziomy cenowe w handlu detalicznym.

Więcej o: