Według portalu Profit.ro, Dacia nie podała określonej liczby osób, które zostaną zwolnione w związku z przeprowadzaniem restrukturyzacji od 1 października. Pracownicy, którzy jeszcze między 9 a 20 września zadeklarują, że dobrowolnie odejdą z firmy, otrzymają w zależności od stażu pracy wysokie odprawy.
Najniższa wysokość możliwej do otrzymania odprawy wyniesie 22 tys. lejów - czyli około 4,4 tys. euro. Otrzymają ją osoby ze stażem pracy do dwóch lat. Następnie stawka ma rosnąć w zależności od liczby przepracowanych w Dacii lat.
Pracownikom, którzy są związani z firmą dłużej niż 16 lat, zaproponowano 185 tys. lejów, czyli około 37 tys. euro. Najwięcej ma jednak trafić do osób, u których stwierdzono chorobę zawodową lub doświadczyły wypadku przy pracy - planowo otrzymają one 210 tys. lejów, wynoszące około 42 tys. euro. Stawka ta jest niezależna od stażu pracy.
Głównym powodem przeprowadzenia restrukturyzacji okazuje się zakończenie w tym roku produkcji Dacii Jogger w rumuńskiej fabryce. Samochody te będą powstawać w Tangerze w Maroku. Model Jogger zostanie zastąpiony Dacią Bigster, która początkowo ma być jednak produkowana w Rumunii w znacznie mniejszych ilościach. Do 2026 r. do rumuńskiej fabryki mają też zostać przydzielone dwa kolejne modele aut.
Informując o zmianach w Dacii, serwis Profit.ro podkreślił też, że Rumunia należy do państw o najwyższej liczbie pracowników w branży motoryzacyjnej - jest to aż 160 tys. zatrudnionych osób, którzy stanowią 14,5 proc. wszystkich pracujących w przemyśle produkcyjnym. Przypomnijmy, że rumuńska Dacia powstała w 1966 roku w mieście Mioveni. Już od początku istnienia współpracowała z francuskim koncernem Renault, który jest aktualnie jej 100 proc. udziałowcem.