"Jeśli Kamala wygra, nigdy nie dotrzemy na Marsa" - tak podsumował swój wpis Elon Musk po debacie między Trumpem a Kamalą Harris. Właściciel m.in. Tesli uważa, że bez zmiany kierunku, w którym zmierza rząd, przepisy prawa i regulacje będą co roku coraz gorsze. Jego zdaniem skończy się to tym, że każde duże przedsięwzięcie - od szybkie kolei międzymiastowej po próby uczynienia życia międzyplanetarnym zjawiskiem - będzie nielegalne.
Elon Musk od dłuższego czasu wspiera Donalda Trumpa w wyścigu o fotel prezydenta USA. W przytaczanym wpisie miliarder stwierdził, że były prezydent USA wspiera powstanie komisji ds. wydajności rządu, a Kamala Harris - nie.
Donald Trump w sierpniu zapowiedział, że w przypadku zwycięstwa w tegorocznych wyborach prezydenckich zaoferuje Muskowi stanowisko doradcy ds. efektywności rządu w jego administracji, "jeśli tylko ten się zgodzi". We wrześniu republikański kandydat na prezydenta podczas Economic Club of New York powiedział, że to sam Musk zaproponował utworzenie nowego ciała i to on będzie mu przewodził.
Elon Musk we wcześniejszym wpisie komentował też wprost samą debatę. Jego zdaniem gospodarze wydarzenia nie byli sprawiedliwi wobec Donalda Trumpa, a Kamala Harris przekroczyła oczekiwania większości ludzi.
"To powiedziawszy, jeśli chodzi o załatwianie spraw, a nie tylko wypowiadanie ładnie brzmiących słów, jestem głęboko przekonany, że Trump wykona znacznie lepszą robotę" - napisał Elon Musk. "W końcu, jeśli Kamala może robić wielkie rzeczy, dlaczego tego nie zrobiła? Biden rzadko pojawia się w pracy, więc ona w zasadzie już rządzi. Pytanie sprowadza się do tego: czy chcesz, aby obecne trendy były kontynuowane przez kolejne 4 lata, czy chcesz zmian?" - podsumował Musk.