12 września rosyjska rakieta uderzyła w statek ze zbożem, który opuścił już wody terytorialne Ukrainy na Morzu Czarnym - poinformował prezydent Wołodymyr Zełenski. Według doniesień mediów jednostka znajdowała się już na wodach należących do Rumunii. Zaprzeczyła jednak temu rumuńska marynarka wojenna.
Wołodymyr Zełenski napisał na platformie X, że Rosja zaatakowała statek cywilny na Morzu Czarnym, który z pszenicą płynął do Egiptu. Uderzenie miało nastąpić chwilę po tym, jak jednostka opuściła ukraińskie wody terytorialne. Prezydent Ukrainy przekazał, że nikt nie ucierpiał w wyniku ataku. Przypomnijmy, że atak Rosji to nie pierwszy tego typu incydent. 10 lipca 2024 roku w wyniku ataku na infrastrukturę portową w Odessie uszkodzony został zagraniczny statek cywilny.
Zełenski przypomniał, że Ukraina jest jednym z najważniejszych globalnych gwarantów bezpieczeństwa żywnościowego. "Stabilność wewnętrzna i normalne życie w kilkudziesięciu krajach na całym świecie zależą od normalnego i niezakłóconego funkcjonowania naszego korytarza zbożowego" - napisał Wołodymyr Zełenski. Ukraina ma nadal dokładać wszelkich starań, aby chronić swoje porty, Morze Czarne oraz eksport żywności na rynki globalne. "Czekamy na reakcję świata. Bezpieczeństwo żywnościowe nigdy nie powinno być celem rakiet" - podsumował Wołodymyr Zełenski.
W zeszłym roku Moskwa wycofała się z wynegocjowanej za pośrednictwem ONZ umowy gwarantującej bezpieczny przepływ ukraińskiego eksportu produktów rolnych po Morzu Czarnym.