Postawienie prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu było jednym ze 100 konkretów Koalicji Obywatelskiej. Wniosek o taki ruch podpisało ponad 190 posłów koalicji rządzącej i obecnie zajmuje się nim sejmowa komisja. W czwartek (12 września) odbyło się jej posiedzenie. Ustalono m.in. termin przesłuchania świadków, co sprowokowało prezesa NBP do wydania oświadczenia i jeszcze raz zapewnienia o swojej niewinności.
- Działania Narodowego Banku Polskiego pod moim kierownictwem uratowały gospodarkę przed kryzysem w okresie pandemii COVID-19 i zlikwidowały inflację wynikającą z działań Rosji. Dziś za te działania większość parlamentarna grozi mi Trybunałem Stanu - mówił Adam Glapiński w materiale wideo zamieszczonym przez bank centralny. - Kategorycznie zaprzeczam wszystkim zarzutom wstępnego wniosku o pociągnięcie do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu. Bowiem w rzeczywistości nie mają one żadnego uzasadnienia faktycznego ani prawnego - dodawał.
Wnioskodawcy zarzucają prezesowi NBP Adamowi Glapińskiemu naruszenie konstytucji i ustaw w związku z zajmowanym stanowiskiem. Z czym ten się oczywiście nie zgadza. - Niniejsza procedura została wszczęta z powodu rzekomego złamania przepisów Konstytucji RP i ustaw w związku z zajmowanym przeze mnie stanowiskiem prezesa Narodowego Banku Polskiego Zwracam uwagę, że nie zostały przedstawione żadne istotne, konkretne i obiektywnie uzasadnione zarzuty, jakoby niewypełniania przeze mnie jako prezesa NBP mandatu wskazanego przez Konstytucję RP i ustawy - tłumaczył Glapiński w oświadczeniu.
Oprócz materiału filmowego NBP opublikowało oświadczenie, w którym polemizuje z każdym z ośmiu zarzutów, jakie postawiono szefowi banku centralnego. Chodzi między innymi o niedopuszczanie niektórych członków NBP oraz Rady Polityki Pieniężnej do informacji. We wniosku znalazły się także kwestie dotyczące premii dla prezesa Adama Glapińskiego oraz skupu obligacji w 2020 roku. Pojawia się zarzut działań prowadzących do osłabiania wartości złotego.
- Instrumentalne wykorzystanie procedury odpowiedzialności konstytucyjnej na doraźne wyłącznie polityczne potrzeby stanowi nadużycie prawa, nie powinno być miejsca w demokratycznym państwie (...). Jeszcze raz o głęboką rozwagę i zaniechanie działań o charakterze czysto politycznym obiektywnie nieuprawnionych oraz szkodliwych - zwracał się do rządzących prezes NBP. Straszył, że jego ukaranie może odbić się negatywnie na kursie złotego.
Decyzję o postawieniu prezesa NBP przed Trybunałem Stanu Sejm podejmuje większością bezwzględną, czyli 230 głosów. Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga (PSL i Polska 250) oraz Lewica - mają w Sejmie łącznie 246 mandatów. Trybunał Konstytucyjny orzekł jednak, że przepis ten jest niezgody z Konstytucją. W jego ocenie większość potrzebna do postawienia prezesa NBP powinna wynosić co najmniej trzy piąte.