Śledztwo ws. przerwanych wałów. Są nowe informacje z prokuratury. Hotel potwierdza, że użył koparki

Kacper Kolibabski
Prokuratura przesłuchała pierwszych świadków i zrobiła oględziny miejsca, gdzie rzekomo w Jeleniej Górze miał zostać przerwany wał. Śledztwo w sprawie ma charakter wyjaśniający, nikomu nie postawiono zarzutów. Ośrodek, który był obwiniany o sytuację, wyjaśnia, że owszem użył koparki, ale nie rozkopał żadnych wałów, bo te w tej okolicy w ogóle nie istniały.
Jelenia Góra zalana po przejściu fali powodziowej
Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

Prokuratura Rejonowa w Jeleniej Górze wszczęła postępowanie w sprawie przerwania wałów przeciwpowodziowych w mieście. Pojawiły się bowiem doniesienia, że wał miał zostać zniszczony celowo z użyciem koparki, a mieszkańcy wskazywali, że mógł to zrobić pobliski kompleks wypoczynkowy. Stworzenie przepustu spowodowało zalanie ulicy Sobieszowskiej i znajdujących się w pobliżu zabudowań mieszkalnych - informowała prokuratura. Jak przekazała Next.Gazeta.pl rzeczniczka urzędu Ewa Węglarowicz-Makowska, w sprawie ustalono i przesłuchano już dwóch świadków, którzy są też jednocześnie poszkodowanymi. Kompleks, który jest w sieci obwiniany za przerwanie wału przeciwpowodziowego, przesłał nam ponadto oświadczenie do sprawy. 

Zobacz wideo Tak wygląda sytuacja w Opolu Zachodnim [17.09.24]

Trwa śledztwo w sprawie rzekomego przerwania wałów koparką w Jeleniej Górze. Prokuratura i policja były już na miejscu

Jak tłumaczyła nam rzeczniczka prokuratury, śledztwo jest prowadzone w sprawie, co oznacza, że nikomu nie postawiono jeszcze zarzutów. - Podstawą wszczęcia śledztwa były informacje docierające do organów ścigania od mieszkańców Jeleniej Góry i ze środków masowego przekazu. Wszczęcie postępowania było konieczne, aby wyjaśnić wszystkie okoliczności zdarzenia - co miało tam miejsce, jak to tego doszło? Dopiero wtedy będziemy mieli obraz tego postępowania, a więc to czy i komu ewentualnie zarzuty będą mogły być postawione - powiedziała Ewa Węglarowicz-Makowska. 

Oprócz przesłuchania pierwszych świadków, póki co, prokuratura wraz z policją dokonały oględzin miejsca zdarzenia, czyli miejsca, w którym został wykopany przepust. Obecnie ustalani są kolejni świadkowie i pokrzywdzeni, którzy będą na bieżąco przesłuchiwani. Przesłuchiwane będą też osoby zatrudnione w ośrodku wczasowym, którego prokuratura nie wymieniła jednak z nazwy. Rzecznika podkreśliła jednak ponownie, że śledztwo jest prowadzone w celu wszechstronnego przedstawienia okoliczności. 

Natomiast najistotniejszą czynnością, którą prokurator w tej chwili musi wykonać, jest powołanie biegłego hydrologa w celu ustalenia stanu hydrologicznego miejsca zdarzenia oraz biegłego geologa, aby ustalić charakter zabudowy. Trzeba ustalić, czy mamy do czynienia z wałem przeciwpowodziowym w dosłownym tego znaczeniu, czy mówimy o wale przeciwpowodziowym w rozumieniu potocznym

- powiedziała nam rzeczniczka jeleniogórskiej prokuratury. 

Ta różnica może być zasadnicza dla charakteru sprawy i kwalifikacji prawnej czynu. Jeśli były to wały przeciwpowodziowe w dosłownym tego znaczeniu, tj. były własnością Skarbu Państwa, to może zostać wszczęte postępowanie z art. 163 paragrafu 1 punktu 2 Kodeksu karnego, a więc doprowadzenie do zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób, za co grozi od 6 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. - Natomiast gdyby się okazało, że jest to wał w potocznym tego słowa znaczeniu, czyli np. grobla, to też może wpłynąć na zmianę kwalifikacji prawnej prowadzonego postępowania - wyjaśniła Ewa Węglarowicz-Makowska. 

Jeleniogórski kompleks wypoczynkowy wydał komunikat. Zapewniają, że przy ich ośrodku nie było w ogóle wału przeciwpowodziowego

Jak podają media, mieszkańcy wskazują, że rzekomy przepust w wale mógł zostać wykonany przez Holiday Park & Resort w Jeleniej Górze, który również został zalany i który według doniesień medialnych stoi na terenach zalewowych. Prezydent Jeleniej Góry Jerzy Łużniak zapewniał media, że koparki Holiday Park & Resort nie naruszały systemu wałów, lecz pracowały na terenie dawnych stawów, które nie miały nic wspólnego z wałami przeciwpowodziowymi. Tak samo twierdzi obiekt, który na naszą prośbę przesłał komentarz do sprawy. 

"Spółka jednoznacznie i kategorycznie zaprzecza wszelkim zarzutom dotyczącym rzekomego uszkadzania wałów przeciwpowodziowych. Żadne takie działania nie miały nigdy miejsca. Informacje o rzekomym uszkadzaniu wałów przeciwpowodziowych są plotką, powielaną niestety przez autorów licznych doniesień, jakie zamieszczone zostały w ostatnich dniach w sieci Internet. Spółka prosi wszystkie osoby, które wypowiadają się na powyższy temat o dokonanie weryfikacji elementarnych okoliczności faktycznych sprawy. Zarówno na terenie ośrodka Cieplice Holiday Park, jak i w jego bezpośrednim otoczeniu nie ma żadnych wałów przeciwpowodziowych ani też żadnych innych obiektów, które pełnią funkcję zabezpieczenia przeciwpowodziowego - co można z łatwością ustalić za pomocą map zagrożenia powodziowego tworzonych przez PGW Wody Polskie, Google Maps czy systemu Geoportal. Nie jest więc w ogóle możliwe, aby doszło do jakiegokolwiek uszkodzenia takich obiektów" - czytamy w oświadczeniu, którego pełną treść zamieszczamy w galerii do artykułu. Jedna z mieszkanek Jeleniej Góry twierdziła jednak, że istniał tam "mały wał, prostopadły do ul. Sobieszowskiej, który chronił kiedyś tereny, które obecnie zalewa przy Lubańskiej".  

Firma zaznacza, że śledztwo jest prowadzone w sprawie "rzekomego" (co zostało pogrubione i podkreślone w oświadczeniu) przerwania wału. Podobnie jak prokuratura, ośrodek zauważa, że jest to postępowanie w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Jednocześnie jednak spółka nie zaprzecza, że podjęła pewne działania z użyciem koparki. 

Tak jak wszyscy dotknięci żywiołem Spółka podjęła będące w zasięgu jej możliwości starania w celu ochrony swojego majątku - nie zrobiła jednak niczego, co mogłoby zagrozić innym

- czytamy w oświadczeniu. 

Dowiadujemy się, że przy pomocy koparki obsypano ziemią teren wokół budynków znajdujących się na terenie ośrodka. Zrobiono to zamiast obłożenia ich workami z piaskiem, którymi spółka nie dysponowała. To te działania miały zostać uchwycone na filmie, który krąży po sieci. Na budynku widać system rur ciepłowniczych, co jak wskazuje spółka, pozwala określić precyzyjnie, że chodzi o narożnik działki, przy której "nie ma i nie może być" żadnych wałów przeciwpowodziowych. 

Ośrodek wykonał ponadto pracę na ośrodku odcinka, który graniczy pasem zieleni należącym do miasta, który jest użytkowany jako trakt pieszy i rowerowy. "W chwili pojawienia się w tym miejscu osób wykonujących czynności na rzecz Spółki woda przelewała się już z terenu ośrodka (...). Taki stan rzeczy został utrwalony na nagraniu filmowym będącym w posiadaniu Spółki. W związku z powyższym w tym miejscu wykonane zostały prace polegające na usunięciu zalegających w ww. obniżeniu terenu na powierzchni ziemi gałęzi. Nie wykonano żadnych prac ingerujących w kształt lokalnej rzeźby terenu. Jednocześnie, w związku z relacjami medialnymi, jakoby w tym właśnie miejscu doszło do przekopania grobli, Spółka wskazuje, iż żaden taki przekop nie został wykonany w czasie od kiedy Spółka jest właścicielem terenu ośrodka. Przy tym działka nr 40 nie może być obecnie określona mianem 'grobli', albowiem grobla to wał ziemny utrzymujący wodę w zbiorniku wodnym - obecnie zaś po żadnej ze stron działki nr 40 takie zbiorniki nie istnieją" - czytamy. 

Ponadto spółka twierdzi, że ich działania nie mogły prowadzić do zalania ulicy Sobieszowskiej przez wzgląd na ukształtowanie terenu, który to uniemożliwia. Zaprzecza też, że doszło do nieprawidłowości w zakresie wyboru lokalizacji oraz budowy ośrodka Cieplice Holiday Park, który powstał na terenie przeznaczonym na cele zabudowy związanej z usługami turystycznymi w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego Miasta Jelenia Góra. Podkreślono, że teren ośrodka nie stanowi terenów zalewowych. 

Kacper Kolibabski
Więcej o: