Szabrownicy grasują na terenach powodziowych. Policja podała oficjalne liczby

Policja podała, ile jest potwierdzonych przypadków szabrownictwa na terenach dotkniętych powodzią. Jest ich zdecydowanie mniej, niż podaje się w mediach społecznościowych. Zdarzają się bowiem przypadki, że powodzianie mylą kradzież ze zniszczeniami po powodzi.
Powódź (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

Policja i prokuratura są bezwzględne dla złodziei i szabrowników próbujących okradać mieszkania pozostawione na terenach dotkniętych powodzią. - Chcę wyraźnie podkreślić, każdy, kto będzie przyłapany na szabrownictwie, na terenach objętych stanem klęski żywiołowej, będzie ukarany surowiej niż w innych okolicznościach - zapowiadał premier Donald Tusk, cytowany przez Interię.

Zobacz wideo Tusk o szabrownikach: Będziemy wobec nich bezwzględni

Policja ma na oku szabrowników

- Zastanówcie się, bo zapłacicie wysoką cenę, a każdy, kto zdecyduje się na takie działanie, pójdzie siedzieć - dodawał premier. Minister spraw wewnętrznych Tomasz Siemoniak miał skierować do województw opolskiego i dolnośląskiego dodatkowo 500 funkcjonariuszy, którzy będą pomagać m.in. w namierzaniu złodziei. - Policja wie, że ma działać bardzo skutecznie i nie pozwolić na to, by hieny rozkradały majątek ludzi - zapewniał. 

Skala tego zjawiska może być jednak mniejsza, niż się wydaje. "Rzeczpospolita" dowiedziała się Komendzie Głównej Policji, ile przypadków szabrownictwa potwierdzono. -  Dotąd potwierdziliśmy dziewięć przypadków kradzieży - podaje insp.Katarzyna Nowak. Pomiędzy sugestiami o rzekomych kradzieżach a rzeczywistymi zdarzeniami jest wielka różnica. - Na przykład podczas jednej doby na 22 zarejestrowane zgłoszenia w całym powiecie kłodzkim, żadne się nie potwierdziło - tłumaczyła. 

Zgłoszeń na policję jest dużo, ale mało które się potwierdza

Dobrym przykładem na to jest sprawa sklepu jubilerskiego w Lądku-Zdroju, który miał zostać splądrowany. Prokuratura w Świdnicy przeprowadziła dochodzenie i odkryła, że miejsce zostało całkowicie zdewastowane przez przepływającą wodę. "Nie potwierdzono informacji o kradzieży, a poszkodowana nie złożyła zawiadomienia o przestępstwie" - napisała w komunikacie prokuratura.

Gdy jednak dochodzi do kradzieży, konsekwencje mają być wyciągane natychmiast. Śledczy stawiają zarzuty i szybko wysyłają do sądu akt oskarżenia. Tak było z mężczyzną, który ukradł alkohol ze sklepu w Lądku-Zdroju i złodziejem, który z zalanego budynku w Krosnowicach w powiecie kłodzkim wyniósł sprzęt AGD i rower. 

"Sprawca, którego oskarżono o kradzież alkoholu i wody mineralnej ze sklepu w Lądku-Zdroju odpowiadał w trybie przyspieszonym. Sąd uznał go winnym i wymierzył mu karę 6 miesięcy pozbawienia wolności" - przekazano (pisownia oryginalna). Śledczy nadal pracują nad sprawą dwóch mężczyzn. którzy ukradli alkohol ze stacji benzynowej w Kłodzku.

Więcej o: