Chińscy badacze już wcześniej ustalili, że 32 proc. ze 174 wczesnych przypadków COVID było ściśle powiązanych z targiem w Wuhan. Według najnowszych badań opublikowanych w piśmie "Cell" najważniejszym jednak elementem, który doprowadził do wybuchu pandemii, stały się sprzedawane na targowisku zwierzęta. To właśnie one miały przenieść SARS-CoV-2 z nietoperzy, na ludzi.
Zdaniem międzynarodowego zespołu badawczego, zakażenia wzięły się od szopów i cywet palmowych, którymi handlowano na "mokrym" targowisku. Choć początkowo winę zrzucano tylko na nietoperze, od których i tak miał pochodzić pierwotnie koronawirus, nie zostały one wykryte w analizowanych danych genetycznych zwierząt. Szopy i cywety uznano więc możliwymi pośrednimi żywicielami SARS-CoV-2.
Co ciekawe, pod uwagę brano także szczury bambusowe, jeże amurskie oraz jeżozwierze malajskie. Badacze nie byli jednak w stanie stwierdzić, czy zwierzęta te mogły również zakazić się koronawirusem.
"Podwariant Omicron XEC został już wykryty w drodze sekwencjonowania genomu wirusa SARS-CoV-2. W ciągu ubiegłego tygodnia (16-22 września 2024) podwariant XEC stanowił 4,5 proc. zsekwencjonowanych próbek (5 sekwencji)" - poinformowało Medonet Ministerstwo Zdrowia.
Według najnowszych danych wskaźnik R na poziomie 1,21 wskazuje, że największa zaraźliwość nowym wariantem COVID występuje w woj. śląskim. Z drugiej strony najniższy wskaźnik - 1,02 odnotowano w woj. opolskim. Przypomnijmy, że jeśli wskaźnik R przekracza wartość 1, oznacza to, że jeden człowiek zaraża więcej niż jedną kolejną osobę.