52,9 proc. Argentyńczyków żyje w ubóstwie. To najgorszy wynik od dwóch dekad i aż 11,2 pkt. procentowych więcej niż w drugiej połowie 2023 roku, gdy w ubóstwie żyło 41,7 proc. mieszkańców. Terapia szokowa zastosowana przez Javiera Mileiego wpędziła w biedę kolejne 3,4 mln jego rodaków - czytamy w "Financial Times".
Argentyna ma poważne problemy. Popadła w recesję, wydatki na konsumpcję spadły, podobnie jak aktywność w przemyśle oraz budownictwie. Opozycja uważa, że cięcia budżetowe dodatkowo pogarszają sytuację. "Nieustannie polityka austerity (oszczędności/zaciskania pasa) rządu uderza w pracujące rodziny oraz seniorów, pogłębiając kryzys, zamiast go rozwiązać" - napisała na X Victoria Tolosa Paz, parlamentarzystka bloku peronistów. Dodała, że ubóstwo jeszcze nigdy nie rosło tak szybko. Od 2016 roku potrzeba było 7 lat, by ubóstwo wzrosło o 11,5 proc. Podobny wynik prezydent Argentyny Milei osiągnął w pół roku.
Szacuje się, że odkąd Milei objął władze, z rynku wyparowało 136 tys. miejsc pracy. Liczba ta jednak może być zaniżona, ponieważ do statystyk nie zlicza się ogromnej szarej strefy, gdzie straty mogą być jeszcze większe. Z oficjalnych danych wynika jednak, że w lipcu aktywność gospodarcza w kraju wzrosła o 1,7 proc. miesiąc do miesiąca. To więcej niż spodziewali się analitycy przepytani przez Bloomberga (konsensus +0,6 proc.), ale wciąż mniej o 1,3 proc. niż przed rokiem.
Javier Milei, który objął urząd prezydenta Argentyny w grudniu 2023 roku, ogłosił olbrzymi plan cięć i oszczędności, który miał pomóc w obniżeniu olbrzymiej inflacji. W kwietniu inflacja w ujęciu rocznym wynosiła niemal 300 proc.
Nieco lepiej wygląda sytuacja, gdy popatrzymy na inflację miesięczną. Reuters na początku miesiąca informował natomiast, że odczyt inflacji za sierpień wyniesie około 3,9 proc. W grudniu, gdy Milei przejmował władzę, miesięczna inflacja wynosiła około 25,5 proc. W maju spadła do 4,2 proc., ale od tego czasu mamy do czynienia ze stagnacją i tylko minimalnymi wahaniami wzrostu cen.
Zdaniem ekonomistów - czytamy w "FT" - głównym źródłem inflacji są nadmierne wydatki poprzedniego rządu, ale zniesienie regulowanych cen oraz dewaluacja argentyńskiego peso pod Mieleim również przyczyniły się do wzrostu cen. Rzecznik prezydenta Manuel Adorni stwierdził w czwartek, że bez programu oszczędnościowego Argentyna popadłaby w hiperinflację. "Zostawili nam państwo balansujące na granicy, po której przekroczeniu wszyscy obywatele żyliby w ubóstwie" - powiedział Adorni jeszcze przed publikacją danych na temat inflacji.