Znamy kulisy batalii o sukcesję po Zygmuncie Solorzu. "Mówi, że dzieci go oszukały"

Justyna Kulka, żona Zygmunta Solorza, oraz jego dzieci toczą walkę o sukcesję biznesowego imperium - opisują Onet i "Gazeta Wyborcza". Schorowany miliarder miał w ostatnich kilku tygodniach wielokrotnie zmieniać zdanie na temat tego, kto powinien przejąć schedę po nim.
Zygmunt Solorz-Żak
Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl

W 2022 roku Zygmunt Solorz zachorował na koronawirusa. Od tego czasu zaczął podupadać na zdrowiu i przyspieszył proces sukcesji swojego imperium. Wtedy w statutach dwóch fundacji zarejestrowanych w Liechtensteinie wprowadził zapis pozwalający na dopuszczenie dzieci do współkontroli nad majątkiem, a następnie w 2023 roku dzięki temu zapisowi oddał dzieciom prawo współdecydowania - opisuje Onet.

Zobacz wideo

Onet: Zygmunt Solorz przyznał dzieciom prawo i szybko się wycofał

Co ważne, mowa wyłącznie jego synach - Tobiaszu Solorzu i Piotrze Żaku. Córka Aleksandra Żak zrzekła się sukcesji po interesach ojca. Tak że zgodnie z przyjętym w maju zapisem synowie mieli uzyskać prawo do współdecydowania o majątku w grudniu 2023 roku. Tymczasem w sierpniu 2023 roku miliarder bez informowania o tym dzieci, wycofał się z tego zapisu. 

To czas, gdy Zygmunt Solorz zaczął spotykać się z Justyną Kolką, która w marcu 2024 roku została jego piątą żoną. O ślubie z nią jego dzieci dowiedziały się przypadkiem. Natomiast jeszcze przed zawarciem małżeństwa Kulka otrzymała pełnomocnictwo do podejmowania decyzji dotyczących leczenia, w tym także zaprzestania leczenia Solorza.

Po ślubie miliardera konflikt zaczął eskalować. W kwietniu tego roku prawnik mec. Jerzy Modrzejewski, bliski współpracownik Kulki, dostał pełnomocnictwo, które pozwala mu zastępować Solorza przy podejmowaniu kluczowych decyzji biznesowych. Podobne możliwości zyskał także syn prawnika. 

Dzieci nie mają kontaktu z Zygmuntem Solorzem od sierpnia

W lecie tego roku córka miliardera przyleciała z USA (gdzie mieszka) i razem z braćmi rozmawiała z ojcem o jego sukcesji. Po tej rozmowie Solorz wrócił do pomysłu z 2023 roku i notarialnie przekazał fundację z Liechtensteinu w ręce dzieci, de facto oddając im władzę. Miliarder ma mieć jedynie prawo weta. Dokumenty te podpisano 2 sierpnia. Dzień później Zygmunt Solorz poinformował dzieci, że chce się z niej wycofać. Podpisali więc porozumienie, które do 16 sierpnia zawiesza "postanowienie o zmianie statutów".

W tym czasie rodzina jedzie na wspólne wakacje. Podczas nich żadne decyzje jednak nie zapadają. Od momentu ich zakończenia dzieci Zygmunta Solorza nie widziały ojca. "Znika wraz z nową żoną" - opisuje Onet. Trzy dni przed końcem "wakacyjnego porozumienia" miliarder zrzekł się wcześniejszej umowy i przekazania majątku dzieciom. W oświadczeniu napisał, że zostało złożone "pod wpływem wywołanego podstępem błędu". 

Onet opisuje, że "dzieci mają jeszcze przez jakiś czas sporadyczny kontakt z ojcem przez telefon, ale wszystko się szybko urywa". "Gazeta Wyborcza" pisze z kolei, że "przyjaciele i najbliżsi współpracownicy Solorza odbierają telefony z jego numeru. Ale rozmowę zaczyna nie Solorz, lecz Justyna Kulka". Gdy przekazuje telefon Solorzowi, ten ma mówić, że "dzieci próbują go okraść" i "dzieci go oszukały".

Imperium Solorza zagrożone przez wewnętrzny konflikt

Od tego momentu Solorz próbował zablokować przekazanie majątku dzieciom oraz wymienić władze fundacji, aby były bardziej przychylne jemu, a nie dzieciom. Chce do nich wprowadzić m.in. wspomnianego już Modrzejewskiego. W reakcji na te wydarzenia potomkowie Solorza napisali list, który publikuje "Gazeta Wyborcza". Wówczas sytuacja biznesowego imperium miliardera jeszcze bardziej się skomplikowała.

"Wobec ostrego konfliktu w rodzinie sąd w Liechtensteinie zablokował wszelkie zmiany w statucie fundacji TIVI oraz SOLKOMTEL. A zatem z jednej strony dzieci nie przejęły kontroli nad majątkiem, ale z drugiej Solorzowi nie udało się przeprowadzić zmian personalnych i wprowadzić tam swoich ludzi. Wszystko wskazuje na to, że obie fundacje trafią pod nadzór kuratora, więc rodzina Solorzów faktycznie straci operacyjną kontrolę nad Grupą Polsat" - pisze Onet. 

Więcej o: