W 2022 roku Zygmunt Solorz zachorował na koronawirusa. Od tego czasu zaczął podupadać na zdrowiu i przyspieszył proces sukcesji swojego imperium. Wtedy w statutach dwóch fundacji zarejestrowanych w Liechtensteinie wprowadził zapis pozwalający na dopuszczenie dzieci do współkontroli nad majątkiem, a następnie w 2023 roku dzięki temu zapisowi oddał dzieciom prawo współdecydowania - opisuje Onet.
Co ważne, mowa wyłącznie jego synach - Tobiaszu Solorzu i Piotrze Żaku. Córka Aleksandra Żak zrzekła się sukcesji po interesach ojca. Tak że zgodnie z przyjętym w maju zapisem synowie mieli uzyskać prawo do współdecydowania o majątku w grudniu 2023 roku. Tymczasem w sierpniu 2023 roku miliarder bez informowania o tym dzieci, wycofał się z tego zapisu.
To czas, gdy Zygmunt Solorz zaczął spotykać się z Justyną Kolką, która w marcu 2024 roku została jego piątą żoną. O ślubie z nią jego dzieci dowiedziały się przypadkiem. Natomiast jeszcze przed zawarciem małżeństwa Kulka otrzymała pełnomocnictwo do podejmowania decyzji dotyczących leczenia, w tym także zaprzestania leczenia Solorza.
Po ślubie miliardera konflikt zaczął eskalować. W kwietniu tego roku prawnik mec. Jerzy Modrzejewski, bliski współpracownik Kulki, dostał pełnomocnictwo, które pozwala mu zastępować Solorza przy podejmowaniu kluczowych decyzji biznesowych. Podobne możliwości zyskał także syn prawnika.
W lecie tego roku córka miliardera przyleciała z USA (gdzie mieszka) i razem z braćmi rozmawiała z ojcem o jego sukcesji. Po tej rozmowie Solorz wrócił do pomysłu z 2023 roku i notarialnie przekazał fundację z Liechtensteinu w ręce dzieci, de facto oddając im władzę. Miliarder ma mieć jedynie prawo weta. Dokumenty te podpisano 2 sierpnia. Dzień później Zygmunt Solorz poinformował dzieci, że chce się z niej wycofać. Podpisali więc porozumienie, które do 16 sierpnia zawiesza "postanowienie o zmianie statutów".
W tym czasie rodzina jedzie na wspólne wakacje. Podczas nich żadne decyzje jednak nie zapadają. Od momentu ich zakończenia dzieci Zygmunta Solorza nie widziały ojca. "Znika wraz z nową żoną" - opisuje Onet. Trzy dni przed końcem "wakacyjnego porozumienia" miliarder zrzekł się wcześniejszej umowy i przekazania majątku dzieciom. W oświadczeniu napisał, że zostało złożone "pod wpływem wywołanego podstępem błędu".
Onet opisuje, że "dzieci mają jeszcze przez jakiś czas sporadyczny kontakt z ojcem przez telefon, ale wszystko się szybko urywa". "Gazeta Wyborcza" pisze z kolei, że "przyjaciele i najbliżsi współpracownicy Solorza odbierają telefony z jego numeru. Ale rozmowę zaczyna nie Solorz, lecz Justyna Kulka". Gdy przekazuje telefon Solorzowi, ten ma mówić, że "dzieci próbują go okraść" i "dzieci go oszukały".
Od tego momentu Solorz próbował zablokować przekazanie majątku dzieciom oraz wymienić władze fundacji, aby były bardziej przychylne jemu, a nie dzieciom. Chce do nich wprowadzić m.in. wspomnianego już Modrzejewskiego. W reakcji na te wydarzenia potomkowie Solorza napisali list, który publikuje "Gazeta Wyborcza". Wówczas sytuacja biznesowego imperium miliardera jeszcze bardziej się skomplikowała.
"Wobec ostrego konfliktu w rodzinie sąd w Liechtensteinie zablokował wszelkie zmiany w statucie fundacji TIVI oraz SOLKOMTEL. A zatem z jednej strony dzieci nie przejęły kontroli nad majątkiem, ale z drugiej Solorzowi nie udało się przeprowadzić zmian personalnych i wprowadzić tam swoich ludzi. Wszystko wskazuje na to, że obie fundacje trafią pod nadzór kuratora, więc rodzina Solorzów faktycznie straci operacyjną kontrolę nad Grupą Polsat" - pisze Onet.