Prezes Cukrów Nyskich aż nie może uwierzyć. "To przerosło nasze najśmielsze oczekiwania"

Powódź zalała spółdzielnię Cukrów Nyskich. Mimo że zakłady nie mogły pracować, to pracownicy otrzymują pełne wynagrodzenie. Docenili to Polacy, wykupując produkty nyskiej firmy. Wkrótce powinni je otrzymać, bo właśnie trwa osuszanie zakładów, a część linii produkcyjnych wznowiła działanie.
Prezes Cukrów Nyskich aż nie może uwierzyć. 'To przerosło nasze najśmielsze oczekiwania'
Fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Wyborcza.pl // Facebook: CUKRY NYSKIE

Spółdzielnia Cukry Nyskie znana m.in. z produkcji ciastek, herbatników, wafli i markizów, podobnie jak w 1997 roku została zalana podczas wrześniowych powodzi. "Jeszcze w ubiegłym tygodniu tutaj wszędzie stała woda. To wszystko było zalane" - mówi Andrzej Chomyszczak, prezes Cukrów Nyskich w materiale filmowym skierowanym do klientów firmy. Pokazuje też miejsca, gdzie było przynajmniej metr wody - zalało np. halę produkcyjną.

Zobacz wideo Lądek-Zdrój - miasto w ruinie. Tak wygląda dwa tygodnie po powodzi

Ruszyła produkcja w Cukrach Nyskich. "Pieczemy!"

Woda hal została jednak wypompowana, a obecnie trwa osuszanie. Działa tam 45 urządzeń suszących. - W tym tygodniu udało się uruchomić praktycznie wszystkie linie. Czyli jesteśmy już w momencie, kiedy dwa piece wypiekowe, na których pieczemy przepyszne nasze herbatniki regionalne, jak również markizy już funkcjonują - relacjonował prezes w rozmowie z Radiem Opole

Produkcja w Cukrach Nyski odbywa się obecnie na dwie zmiany. Co więcej, praca ma odbywać się również w sobotę i niedzielę, "aby odbudować stoki magazynowe". Firma stara się bowiem realizować zamówienia, które na bieżąco spływają od klientów. - Jest ich bardzo, bardzo dużo - mówi w nagraniu Andrzej Chomyszczak. To efekt akcji "#KupujmyCUKRYNYSKIE". 

Akcja kupowania produktów Cukrów Nyskich ogromnym sukcesem. "Ponad 400 tys. zł"

Pomimo, że z powodu powodzi zakład stanął, a straty spowodowane przez wodę oceniono na 4 mln złotych, prezes spółdzielni zdecydował o wypłacaniu swoim pracownikom 100 proc. pensji. Ten ruch docenili Polacy, którzy masowo wykupują słodkości produkowane przez Cukry Nyskie. Akcja kupowania produktów firmy "przerosła najśmielsze oczekiwania" prezesa.

- Dwa tygodnie nie prowadziliśmy żadnej produkcji, a więc wysyłamy paczki do naszych odbiorców wyłącznie ze stanów magazynowych, dlatego bardzo przepraszam, jeżeli są opóźnienia w wysyłkach. Kwota zamówień, jaka wpłynęła przez ten ostatni tydzień, to już powyżej 400 tys. złotych w samych zamówieniach od internautów. Jest to ogromna pomoc - mówił w rozmowie z Radiem Opole. 

Nysa zniszczona przez wodę. "Skala dramatów ogromna"

Zakłady Cukrów Nyskich mieszą się w Nysie. Jednym z miast, które najdotkliwiej ucierpiały w tracie powodzi. Burmistrz Nysy Kordian Kolbiarz w rozmowie z "Rzeczpospolitą" szacował wstępnie, że straty w infrastrukturze drogowej wyniosą ok. 100 mln zł. Do tego doliczyć trzeba straty w budynkach na kilkadziesiąt milionów oraz, jak mówił, "ogromne straty części przedsiębiorców, są i takie, które uniemożliwiają ruszenie z biznesem". 

Na uporządkowanie miasta po powodzi według Kolbiarza potrzeba kilka miesięcy. Natomiast jego odbudowa zajmie kolejnych kilka lat. - Skala dramatów jest ogromna - mówił smutno. 

Więcej o: