Przypomnijmy, że od 1 stycznia 2025 roku do rachunków polskich gospodarstw domowych doliczona zostanie opłata mocowa. Jak potwierdził Urząd Regulacji Energetyki, z jej powodu większość odbiorców w domostwach zużywających rocznie od 1,2 tys. kWh do 2,8 tys. kWh energii elektrycznej zapłaci średnio 11,44 zł netto miesięcznie. Więcej na temat opłaty pisaliśmy w artykule: "To już pewne. Rachunki za prąd w górę od stycznia. Jeden powód".
Zważając na napięty przyszłoroczny budżet oraz nagłe wydatki związane ze zwalczaniem skutków powodzi, polski rząd może podjąć decyzję o niekontynuowaniu mrożenia cen prądu. W takim przypadku nowe stawki odpowiadałyby taryfom zatwierdzanym przez URE. - W tej chwili stawka za 1 kWh prądu razem z podatkami i opłatami wynosi 1,15 zł. Od 1 stycznia 2025 r., jeśli nie będzie już mrożenia cen, za 1 kWh będziemy płacić 1,39 zł - skomentował dla "Faktu" Bartłomiej Derski, ekspert ds. rynku energetycznego z wysokienapiecie.pl.
Przeciętne gospodarstwo domowe, które zużywa rocznie 2 tys. kWh, ma aktualnie płacić ok. 190 zł miesięcznie. Według wyliczeń możliwe jest jednak, że po wprowadzeniu podwyżek kwota wzrośnie do 230 zł, do których trzeba będzie jeszcze doliczyć opłatę mocową.
- Samo zamrożenie cen prądu to koszt ok. 3 mld zł. Gdyby do tego doliczyć koszty zamrożenia opłaty mocowej, to potrzeba by ok. 5 mld zł - dodał Bartłomiej Derski. Pieniędzy tych polskich rząd ma aktualnie nie posiadać.
Jak już informowaliśmy, zaledwie we wrześniu szefowa resortu klimatu Paulina Hennig-Kloska stwierdziła, że w kontekście możliwego zamrożenia cen władze miały w posiadaniu zaledwie 2 mld zł oraz "jakieś dodatkowe źródła finansowania na horyzoncie". Co przy tym istotne, kwota ta została ujawniona, zanim doszło w Polsce do powodzi.