Aby naliczyć rabaty przysługujące posiadaczom karty lojalnościowej "Moja Biedronka", wystarczy przy kasie podać numer telefonu. Dzięki temu można kupować produkty w promocyjnych cenach, przewidzianych dla stałych klientów. To udogodnienie wykorzystują jednak oszuści - opisuje Onet.
Modus operandi biedronkowych rabusiów jest prosty. Biorą hurtowe ilości przecenionych produktów i próbują je kupić, wykorzystując karty lojalnościowe różnych klientów. Po prostu przy kasie podają numery telefonu na chybił trafił. Na części z nich uda się wykorzystać promocję, jednocześnie zabierając szansę skorzystania z niej właściwym posiadaczom kart.
Świadkiem takiej sytuacji był dziennikarz Onetu. "W trakcie naszej obecności w sklepie jedna z klientek podjechała do kasy wózkiem wypełnionym masłami. Wyłożyła je wszystkie na kasę, ale kasjerce zapowiedziała, że będą robione 'krótkie paragony' po zaledwie 4 szt. masła. Zablokowała tym kasę na kilkanaście minut" - opisuje. Oszacował, że mogła w ten sposób kupić ok. 100 sztuk masła i zaoszczędzić 400 złotych. - Nie zrobiłam nic złego. Ci ludzie pozwolili mi użyć ich numerów - tłumaczyła się dziennikarzowi kobieta, która kupowała w ten sposób masło.
Kasjerzy nie reagują, bo nie chcą problemów z klientami. Nie są też w stanie zweryfikować, czy rzeczywiście dany klient ma prawo do tylu rabatów. Onet dowiedział się nieoficjalnie, że sieć próbuje z tym walczyć, wprowadzając obowiązek pokazania przy kasie specjalnego kodu QR wyświetlonego w dedykowanej dla Biedronki aplikacji na smartfony.
Przedstawiciel Biedronki odniósł się do sprawy "złodziei rabatów". - Takie sytuacje mają charakter incydentalny pośród kilku milionów transakcji dziennie dokonywanych w naszych placówkach - powiedział Onetowi Marek Złakowski, dyrektor ds. rozwoju relacji z klientem i cyfryzacji w sieci Biedronka.