We wtorek podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Cyfrowego Polsatu akcjonariusze przegłosowali uchwałę, która odwołuje z rady nadzorczej spółki Jarosława Grzesiaka oraz Tobiasa Solorza.
Jak relacjonuje Business Insider, wobec powyższej uchwały został zgłoszony sprzeciw z pisemnym uzasadnieniem. "Pełnomocnik Tobiasa Solorza poinformował, że w jego ocenie walne zgromadzenie zostało nieprawidłowo zwołane i że ma wątpliwości, czy zwołujący powinien w nim uczestniczyć" - czytamy. Zygmunt Solorz-Żak uczestniczył w zgromadzeniu zdalnie.
Wtorkowe walne zgromadzenie zwołało TiVi Foundation z Liechtensteinu. To największy akcjonariusz Grupy Polsat Plus, poprzez którego Zygmunt Solorz-Żak kontroluje niemal 60,5 proc. akcji spółki. TiVi Foundation miała na walnym zgromadzeniu Cyfrowego Polsatu 69,13 proc. głosów - podają Wirtualne Media.
Akcje Cyfrowego Polsatu zanurkowały w środę wieczorem i ponownie we wtorek rano. Od tego czasu widzimy jednak nieustanną korektę, której nie zachwiało odwołanie Tobiasa Solorza. Akcje Cyfrowego Polsatu są wciąż 0,91 proc. na minusie, ale po porannym spadku zaczynały z poziomu 11,3 zł, a obecnie dobijają do 12 zł (11,960 zł o 15:33 8 października 2024 roku).
Spór o sukcesję w imperium Zygmunta Solorza-Żaka narasta. Dzień przed odwołaniem Tobiasa Solorza z Cyfrowego Polsatu odwołano jego oraz Piotra Żaka ze spółki ZE PAK S.A.
Ponadto we wtorek, jak podaje money.pl, w Liechtensteinie ma odbyć się kolejna sądowa rozprawa, w której "Zygmunt Solorz oskarża dzieci o sukcesyjny podstęp". "Dzieci Solorza są przekonane, że to ich macocha Justyna Kulka próbuje 'zagarnąć' majątek" - czytamy.
Tobias Solorz, Piotr Żak i Aleksandra Żak "są w ostrym sporze z Justyną Kulką", która od marca jest żoną Zygmunta Solorza. "Spór jest tak poważny, że kwestionują nawet ważność małżeństwa, które ojciec zawarł w Liechtensteinie" - czytamy w "Gazecie Wyborczej". Żona miliardera pełni funkcję wiceprzewodniczącej rady nadzorczej Grupy Polsat.
Zygmunt Solorz informował pod koniec września w liście do pracowników, że zamierza usunąć swoje dzieci z władz spółek - pisał "Press". Wcześniej dzieci miliardera w liście do zarządów i rad nadzorczych spółek grupy przestrzegały, aby kadra menadżerska "ostrożnie przyjmowała polecenia" od osób, których niedawno nabyte uprawnienia mogą budzić wątpliwości. "Mail jest de facto ostrzeżeniem przed próbą przejęcia biznesu Solorza przez osoby - według jego dzieci - nieuprawnione, które mogą temu biznesowi zaszkodzić i uwikłać go politycznie" - pisała "Gazeta Wyborcza", która cytuje wspomniany dokument.