To sprawa trochę kontrowersyjna, bo działania, które chciałby wdrożyć premier Barnier, odbiegają od tego, co zakładał w swojej polityce prezydent Emmanuel Macron. On podatki chciał obniżać, co (wraz z innymi ruchami) miało na celu wzmocnienie wzrostu i konkurencyjności francuskiej gospodarki. Tymczasem Michel Barnier w swoim projekcie budżetu na przyszły rok zakłada podniesienie danin, choć nie dla wszystkich.
W propozycji premiera duże firmy (jest ich około 440), z przychodami ponad miliard euro mają przez dwa lata płacić dodatkowy podatek, co ma dać łącznie 12 miliardów euro (8 mld w przyszłym i 4 mld w 2026 roku). Specjalny dodatkowy podatek mają też płacić firmy zajmujące się transportem morskim (500 milionów euro w 2025 i 300 milionów w kolejnym roku). Wzrosnąć mają podatki od biletów lotniczych oraz prywatnych samolotów. Wyższe daniny dotkną też osób fizycznych zarabiających ponad 250 tysięcy euro rocznie, z czego budżet dostanie dodatkowe 2 miliardy euro. Wszystkich dotknie odejście od niższego opodatkowania energii elektrycznej.
Około dwie trzecie planowanych oszczędności (40 mld z 60 mld euro) ma dać obniżenie wydatków. Cięcia dotkną różnych ministerstw i sektorów. Na przykład oznaczają opóźnienie rewaloryzacji emerytur o pół roku oraz zmniejszenie zatrudnienia w administracji. Wyjątkiem są wydatki na bezpieczeństwo, także wewnętrzne, które rząd Barniera chce podnieść.
To wszystko ma pomóc w zmniejszeniu deficytu i zadłużenia państwa, które Michel Barnier określił wcześniej jako "kolosalne". W tym roku deficyt ma sięgnąć 6,1 proc. PKB, oszczędnościowy budżet ma sprawić, że w przyszłym roku zmniejszy on do 5 proc. PKB. Według rządu brak zaciskania pasa sprawi, że dziura pogłębi się do 7 proc. PKB. Unijny cel deficytu na poziomie 3 proc. PKB Francja ma osiągnąć dopiero w 2029 roku.
Dług publiczny Francji w tym roku ma wynieść 113 proc. PKB, w przyszłym już 115 proc. PKB. Plan oszczędnościowy ma pomóc w zmniejszeniu zadłużenia. Jego obsługa (odsetki) będzie w 2025 roku największym pojedynczym wydatkiem budżetowym w kraju - podaje Agencja Reutera. Stan na koniec lipca to 110 proc. PKB, gorzej w UE wygląda to tylko w Grecji i Włoszech.
- Głównym celem tego budżetu jest zmniejszenie naszego deficytu i ograniczenie naszego długu. Ta redukcja musi rozpocząć się teraz, jest konieczna, aby chronić wiarygodność finansową Francji i zapewnić naszą stabilność gospodarczą - powiedział minister finansów Antoine Armand. - Nie możemy poświęcać przyszłości naszych dzieci ani nadal wystawiać złych rachunków, które na nie spadną - to z kolei słowa Michela Barniera (cytujemy za "Financial Times").
Ustawa budżetowa musi zostać jeszcze uchwalona przez podzielony parlament. By mieć szansę na jej zatwierdzenie, rząd będzie musiał pójść na różne ustępstwa. Już teraz skrajna prawica sprzeciwia się opóźnieniu waloryzacji emerytur.