Niepokojące dane z polskiej gospodarki. "Najsłabiej od 2022 r.". W tle Niemcy

Analitycy pokazują niepokojące dane z polskiej gospodarki. Wynika z nich między innymi, że od kilku miesięcy pogłębia się deficyt w handlu towarami. W sierpniu wyniósł ponad 2,2 mld euro. Do takiej sytuacji w dużej mierze przyczynia się zła kondycja gospodarki niemieckiej.
Niemieckie barwy i polska waluta - zdjęcie ilustracyjne
Fot. rzoze19/Shutterstock/@Pekao_Analizy/X

"Od kilku miesięcy systematycznie pogłębia się deficyt na rachunku towarów. W sierpniu wyniósł 2,244 mld EUR, co przełożyło się na pierwszy od 10 miesięcy deficyt w ujęciu płynnego roku, równy 0,3 proc. PKB" - piszą w raporcie analitycy z PKO BP. Dodają, że pogorszenie polskiego rachunku towarowego jest konsekwencją spadku eksportu o 3,3 proc. w ujęciu rocznym, któremu towarzyszy "solidnie rosnący import". W sierpniu urósł o 4,9 proc. 

Zobacz wideo Co się dzieje na rynku pracy? "Obawa bezrobocia jest jednym z największych lęków w Polsce"

Niepokojące dane. Najsłabszy wynik od 2022 r. W tle Niemcy

Eksperci z PKO BP podkreślają, że deficyt na rachunku obrotów bieżących był w sierpniu głębszy od oczekiwań i wyniósł 2,827 mld euro wobec 1,116 mld euro w lipcu. "To najsłabszy wynik od lutego 2022. W ujęciu płynnego roku nadal mamy nadwyżkę bieżącą, jednak stopniała ona do 0,8 proc. PKB z 1,2 proc. PKB po lipcu" - przypominają analitycy. Narodowy Bank Polski zwraca uwagę, że import był wspierany przez ożywienie popytu krajowego, co znalazło odzwierciedlenie we wzroście importu towarów konsumpcyjnych, w szczególności tych trwałego użytku, "oraz stabilizacji importu dóbr inwestycyjnych". "Po stronie eksportowej spadki były dość szerokie, a najsilniejsze dotknęły eksport dóbr inwestycyjnych, w szczególności samochodów osobowych. Słabość eksportu jest naszym zdaniem pochodną stagnacji w niemieckim przemyśle - z opublikowanych dziś danych GUS wynika, że w 2024 eksport do Niemiec obniżył się o 6,5 proc. r/r, podczas gdy eksport ogółem spadł o 2,2 proc r/r." - napisali w raporcie w poniedziałek eksperci z PKO BP. Dodali, że polski eksport wygląda obecnie gorzej niż globalna wymiana towarowa.

O fatalnych danych płynących od naszych zachodnich sąsiadów pisaliśmy na Next.gazeta.pl. Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa ocenia, że w tym roku może dojść tam do upadłości ponad 20 tys. przedsiębiorstw. Według wstępnych danych Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis) liczba upadłości przedsiębiorstw w lipcu 2024 roku wzrosła o 22,1 procent rok do roku. 

Niemiecka gospodarka ciąży polskiemu eksportowi

"Gospodarka niemiecka prawdopodobnie skurczyła się w 3kw24, co ciąży wynikom eksportu. Import był napędzany przez rosnący popyt na dobra konsumpcyjne" - piszą z kolei na platformie X analitycy z ING.

"Bardzo słabe dane z polskiego bilansu płatniczego za sierpień. Coraz niższa nadwyżka w usługach. Bardzo wysoki deficyt handlowy (2,2 mld EUR w sierpniu). Przyczynia się do tego w dużej mierze słaba koniunktura u naszych partnerów handlowych. NBP w komunikacie zwraca uwagę na szczególną słabość eksporterów towarów trwałego użytku, w tym dalej z sektora automotive. Z drugiej strony wysoka importochłonność popytu krajowego podpowiada, że konsumpcja prywatna jest na fali wznoszącej... ale zadajemy sobie coraz częściej pytanie: czy bez Europy będziemy w stanie wykręcić więcej niż 3 proc. wzrostu PKB?" - zastanawiają się z kolei eksperci z Pekao. 

Zdaniem PKO BP w kolejnych miesiącach można oczekiwać dalszego spadku nadwyżki w obrotach bieżących, która w połowie 2025 r. zamieni się w deficyt. "Będzie temu sprzyjała kontynuacja obserwowanych obecnie tendencji w handlu zagranicznym, wzmocniona przez ożywienie importochłonnych inwestycji energetycznych i zbrojeniowych. Szersze miary równowagi zewnętrznej powinny jednak utrzymać się na plus" - czytamy w raporcie. 

Więcej o: