Przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping będzie poruszał się po Kazaniu chińską limuzyną Hongqi, zwaną "Czerwonym Sztandarem". Hongqi to chińska marka luksusowych samochodów. Założono ją w 1959 roku, co czyni ją najstarszym brandem samochodów osobowych w Chinach. Pierwsze modele były przeznaczone wyłącznie dla wysokich rangą urzędników państwowych.
Większość przywódców m.in. premier Indii Narendra Modi, zdecydowało się na rosyjskie samochody marki Aurus. Auta te powstały na życzenia Władimira Putina. Jesienią 2012 roku szef jego kancelarii zapowiedział stworzenie "marki luksusowych pojazdów dla najwyższych urzędników państwowych". Urzeczywistnieniem tego pomysłu są właśnie samochody Aurus. Z tych samochodów ma na co dzień korzystać Prezydent Rosji.
Nie dość, że Xi Jinping nie wybrał rosyjskiego pojazdu, to jeszcze spóźnił na spotkanie z Władimirem Putinem, zmuszając rosyjskiego dyktatora do czekania na siebie. "To się dzieje w Rosji. Putin czeka" - napisał Anton Heraszczenko, były doradca szefa MSW Ukrainy.
Co ciekawe, żaden z pojazdów, którymi poruszają się politycy po Kazaniu, nie został stworzony na Zachodzie. W Kazaniu odbywa się szczyt państw BRICS. Wydarzenie to organizowane jest już po raz szesnasty. Potrwa do 24 października.
BRICS to luźny związek grupy państw oparty na współpracy finansowej i gospodarczej. Początkowo grupę tworzyły: Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i RPA. W tym roku dołączyły: Iran, Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Etiopia. W kolejce czekają między innymi Turcja i Białoruś. Przywódcy państw należących do BRICS spodziewani są na szczycie w Kazaniu. Kremlowskie media podały, że obecni będą przedstawiciele 30 państw.
Xi Jinping zdążył już pochwalić pracę wykonaną przez Rosję w ramach przewodnictwa w BRICS. Polityk spotkał się na szczycie w Kazaniu z Władimirem Putinem i wyraził pewność, że wysiłki Moskwy "będą miały ogromne znaczenie dla zjednoczenia" - przytacza rosyjska agencja RIA Novosti.
"The Moscow Times" opisuje, że podczas pierwszego dnia szczytu Władimir Putin złożył propozycję "przekształcenia BRICS w antyzachodnią koalicję mogącą osłabić globalną hegemonię dolara". Pomysł ten miał nie spodobać się jednak większości przywódców, którzy zjawili się na szczycie.