Podrabiali kawę znanych marek, zarabiając miliony. Śledczy ujawnili, co trafiało do tysięcy klientów

Znane logo, tysiące opakowań i sprzedaż prowadzona przez internet oraz kawiarnie. Pod Kijowem działała nielegalna fabryka kawy, która mogła przez lata wprowadzać klientów w błąd. Ukraińskie służby zabezpieczyły majątek wart prawie 20 milionów hrywien i ostrzegają, że produkty nie przechodziły żadnej kontroli jakości. Śledczy próbują teraz ustalić pełną skalę działalności grupy oraz sieć powiązanych firm.
Produkcja kawy - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Roman Rogalski / Agencja Wyborcza.pl

Kupując kawę, większość osób zwraca uwagę na markę, smak i aromat. Mało kto zakłada, że produkt sprzedawany w pozornie normalnym opakowaniu może pochodzić z nielegalnej produkcji. Tymczasem w Ukrainie odkryto rozbudowany proceder związany z podrabianiem kawy znanych producentów. Towar trafiał do sprzedaży internetowej i był rozprowadzany przez lokale gastronomiczne w różnych częściach kraju.

Zobacz wideo Hazard on-line to pralnia pieniędzy

Podrabiana kawa znanych marek trafiała do kawiarni. Sprzedaż prowadzono też przez internet

Według ustaleń ukraińskiego Biura Bezpieczeństwa Ekonomicznego (BES) grupa mężczyzn stworzyła kompletny system produkcji oraz dystrybucji podrabianej kawy. W magazynach znajdujących się w obwodzie kijowskim działały urządzenia do palenia ziaren, pakowania oraz przygotowywania opakowań przypominających produkty popularnych światowych marek. Gotowy towar sprzedawano później przez sklepy internetowe, media społecznościowe i platformy marketplace. Podrobiona kawa trafiała również do kawiarni działających w różnych regionach Ukrainy, dlatego część klientów mogła nie mieć świadomości, że kupuje nieoryginalny produkt. Aby utrudnić wykrycie działalności, organizatorzy wykorzystywali firmy rejestrowane na podstawione osoby. Takie podmioty miały służyć do przyjmowania płatności oraz ukrywania przepływu pieniędzy.

Nielegalna fabryka kawy działała po zakończeniu współpracy. Znaki towarowe wykorzystywano bez zgody właścicieli

Śledczy ustalili, że część osób związanych z procederem wcześniej legalnie współpracowała z właścicielem jednego ze znaków towarowych.

Śledztwo wykazało, że uczestnicy postępowania oficjalnie współpracowali z właścicielem praw autorskich jednego ze znaków towarowych. Po zakończeniu umowy w 2021 roku nadal używali marki bez odpowiednich zezwoleń i produkowali produkty pod nazwą danej marki

- czytamy w komunikacie na stronie ukraińskiej prokuratury gp.gov.ua. Postępowanie dotyczy nielegalnego wykorzystywania znaków towarowych na dużą skalę. Według ustaleń służb grupa nadal miała sprzedawać kawę oznaczoną rozpoznawalnym logo mimo braku prawa do korzystania z marki. Śledczy analizują obecnie również pochodzenie ziaren oraz sposób organizacji całego łańcucha dystrybucji.

Na podrobionych kawach zarobili miliony. Produkty nie przechodziły wymaganej kontroli jakości

Podczas akcji funkcjonariusze przeprowadzili 22 przeszukania. Zabezpieczono sprzęt produkcyjny, materiały drukarskie, tysiące gotowych opakowań kawy, surowce, samochody, dokumentację oraz gotówkę. Łączna wartość przejętego majątku została oszacowana na prawie 20 mln hrywien, czyli około 1,65 mln złotych. Śledczy ustalają obecnie pełny krąg osób zaangażowanych w działalność grupy. Analizowane są również firmy, które mogły uczestniczyć w dalszej sprzedaży produktów. Niewykluczone, że sprawa obejmie kolejne podmioty zajmujące się dystrybucją podrabianej kawy na terenie Ukrainy. Postępowanie pozostaje w toku, a podejrzanym nie przedstawiono jeszcze prawomocnych wyroków.

Ukraińskie Biuro Bezpieczeństwa Ekonomicznego podkreśla, że podrabiane produkty nie przechodziły kontroli jakości wymaganych dla legalnej żywności. Oznacza to, że konsumenci nie mieli pewności, w jakich warunkach kawa była przechowywana oraz przygotowywana do sprzedaży. Służby ostrzegają, że nielegalnie produkowana kawa mogła stanowić zagrożenie dla zdrowia klientów. Zwracają także uwagę na to, że po zaostrzeniu kontroli celnych część rynku miała przenieść się do podziemnej produkcji działającej już na terenie kraju. Problem dotyczy nie tylko strat dla legalnych producentów, ale także bezpieczeństwa konsumentów i uczciwej konkurencji.

Więcej o: