Od kilku dni społeczność internetowa żyje sprawą OFF Radia Kraków, gdzie stworzono trzy audycje prowadzone przez trzy postacie wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Projekt wzbudzał wiele kontrowersji i dyskusji, czy roboty lub AI mogą zabrać nam pracę.
Redaktor naczelny, Marcin Pulit przekazał w oświadczeniu, że projekt miał być głosem w debacie o szansach i zagrożeniach, jakie niesie sztuczna inteligencja i jej rozwój. Eksperyment był częścią debaty "Sztuczna inteligencja. Co nam daje, co nam zabiera" i miał trwać maksymalnie trzy miesiące. "Już po tygodniu zebraliśmy tak wiele obserwacji, opinii, wniosków, że uznaliśmy, iż jego kontynuacja jest bezcelowa. W OFF Radio Kraków kończymy z audycjami tworzonymi przez dziennikarzy z udziałem sztucznej inteligencji, wracamy do formuły programu głównie muzycznego" - poinformował. Projekt pokazał również, że kwestie związane ze sztuczną inteligencją wymagają przygotowania norm prawnych.
Jak czytamy, OFF Radiu Kraków zależało przede wszystkim na wywołaniu merytorycznej dyskusji na temat sztucznej inteligencji. Autorów projektu zaskoczył "poziom emocji", jaki towarzyszył eksperymentowi, "przypisywanie im nieistniejących intencji i działań", a także "ostre sądy formułowane na podstawie fałszywych doniesień". Okazało się, że cały projekt jest przedmiotem badań profesora Stanisława Jędrzejewskiego z Akademii Leona Koźmińskiego oraz naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
- Lęk przed AI jest czymś naturalnym i nie widzę powodu, żeby sprowadzać to albo do science fiction, albo do eksperymentu. Bulwersujący jest też sam fakt, że robią to media publiczne. Czy media publiczne są od takich eksperymentów, czy są od tego, by nadawać w sposób autentyczny, rzetelny i wiarygodny? Wydaje mi się, że to drugie - powiedział w rozmowie z Next.Gazeta.pl Mateusz Demski, jeden z dziennikarzy, którzy stracili pracę w radiu.
W sieci pojawiła się także petycja autorstwa Demskiego i innych dziennikarzy oraz dziennikarek skierowania m.in. do Rzecznika Praw Obywatelskich, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Rady Etyki Mediów. Wskazują w niej, że projekt to "uchylenie furtki, a może wręcz, otwarcie bramy, do świata, w którym doświadczonych pracowników od lat związanych z sektorem medialnych oraz osób zatrudnionych w branżach kreatywnych zastąpią maszyny. To zarazem brama do świata pozorów i manipulacji".