Rumunia przez lata obniżała podatki. Teraz na firmy padł blady strach przed terapią szokową

Perspektywa wyborów prezydenckich i parlamentarnych w Rumunii, które odbędą się w listopadzie i grudniu, wywołała gwałtowny wzrost wydatków, który prawdopodobnie spowoduje wzrost deficytu budżetowego do 8 proc. PKB w tym roku. Firmy obawiają się terapii szokowej.
Bukareszt, Rumunia - zdjęcie ilustracyjne
Dragos Asaftei / Shutterstock

Prezydent Rumunii Klaus Iohannis podpisał w ubiegłym tygodniu cały pakiet ustaw podatkowych, które podwyższają daniny, a także eliminują szereg ulg finansowych dla sektorów IT, rolniczego, spożywczego i budowlanego - podaje Balkan Insight. Wcześniej przez wiele lat Rumunia konsekwentnie obniżała podatki, przykładem jest m.in. spektakularna decyzja sprzed kilku lat, kiedy to Bukareszt zlikwidował na raz ponad setkę podatków i opłat. 

Zobacz wideo Rumuńscy rolnicy i kierowcy ciężarówek protestowali przeciw wysokim podatkom i niskim dotacjom, które nie pozwalają konkurować z Ukrainą

Deficyt w górę. Rumuńskie firmy obawiają się terapii szokowej

Teraz rumuńskie firmy obawiają się, że po wyborach nowy rząd weźmie się za ostrą walkę z rosnącym deficytem budżetowym. Perspektywa wyborów prezydenckich i parlamentarnych spowodowała bowiem gwałtowny wzrost wydatków. Eksperci szacują, że może on spowodować wzrost deficytu budżetowego do 8 proc. PKB w tym roku - podaje Reuters. Nowy rząd stanie przed trudnym zadaniem obniżenia deficytu poniżej pułapu 3,0 proc. ustalonego przez Komisję Europejską, a agencje ratingowe i analitycy spodziewają się podwyżek podatków. Przedsiębiorcy obawiają się "terapii szokowej, czyli niespodziewanych podatków nałożonych na sektor prywatny" - powiedział Radu Burnete, szef rumuńskiego stowarzyszenia pracodawców Concordia. 

Przedsiębiorcy narzekają na podwyżki płac i wysokie ceny energii

- Deficyt na poziomie 8,0 proc. jest niebezpieczny, ponieważ jeśli coś się wydarzy - wojna, jakaś katastrofa - Rumunia nie będzie miała już miejsca "na pożyczkę" - dodał i podkreślił, że pracodawcy chcieliby zobaczyć plan, który pozwoli "opanować deficyt", także dzięki bardziej racjonalnym wydatkom ze strony państwa. Concordia jest największą organizacją pracodawców w Rumunii - reprezentuje firmy z 17 branż, które łącznie odpowiadają za 26 proc. rumuńskiego PKB.

Agencja ratingowa S&P podała, że Rumunia odnotowała jeden z największych wzrostów realnego dochodu rozporządzalnego na świecie w ciągu ostatniego roku. Wpłynęła na to m.in. 20-procentowa podwyżka płac w sektorze publicznym, podniesienie płacy minimalnej i znaczna podwyżka emerytur. Szef Concordii przestrzega, że jeśli płace nadal będą rosły w takim tempie, to co najmniej w 13 branżach dojdzie do zamknięć i restrukturyzacji w firmach. Dodał on, że gospodarkę Rumunii osłabiły właśnie podwyżki płac i wysokie ceny energii. 

Więcej o: