Względem analogicznego okresu poprzedniego roku to wzrost o 13,4 proc., czyli 966 zł i 67 gr. To także więcej niż w dwóch poprzednich kwartałach. W II kwartale przeciętne wynagrodzenie było na poziomie 8038,41 zł, a w I kwartale wyniosło - 8147,38 zł. Mowa o wynagrodzeniach w gospodarce narodowej, czyli również w firmach niezależnie od liczby pracowników oraz w sferze budżetowej.
Z drugiej jednak strony tempo wzrostu wynagrodzeń okazało się w trzecim kwartale niższe, niż w pierwszym (14,4 proc.) i drugim (14,7 proc.). Co więcej, jest też niższe od projekcji Narodowego Banku Centralnego. NBP pokazał w zeszłym tygodniu listopadową projekcję inflacji i wzrostu PKB. Przewidywał w niej, że przeciętne wynagrodzenie pójdzie w górę w trzecim kwartale o 14 proc. rok do roku. Tymczasem według podanych w środę (13 listopada) danych wzrosło mniej - wspominane 13,4 proc.
Wynagrodzenie w gospodarce narodowej wciąż pozostaje też niższe, niż wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku. W III kwartale bieżącego roku wyniosło 8266,30 zł. To dane z przedsiębiorstw zatrudniających więcej niż 9 pracowników. Warto jednak zwrócić uwagę, że w przypadku tego zestawienia pensje w przedsiębiorstwach rosną wolniej. Rok do roku ten wzrost był na poziomie 10,8 proc. i wyniósł 817,84 zł. To nieco mniej, niż w przypadku pensji w gospodarce narodowej.
Za najbardziej miarodajne dane dotyczące realnych zarobków Polaków uznaje się jednak medianę. GUS publikuje ją od niedawna i z dużym opóźnieniem. Różnica między medianą a średnim wynagrodzeniem jest gigantyczna. Otóż najnowsze dane dot. mediany wynagrodzeń z maja, wskazują, że połowa Polaków zarabia mniej, a połowa więcej, niż 6480,52 z brutto. To prawie dwa tysiące mniej od przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej.