O znacznym wzroście sprzedaży antykoncepcji awaryjnej w Stanach Zjednoczonych poinformowali stację CBS sprzedawcy i producenci takich środków. Fala sprzedaży ruszyła już w dniach 5-6 listopada, gdy Amerykanie dowiedzieli się, że ich kolejnym prezydentem będzie ponownie Donald Trump.
Firma Winx Health poinformowała o 966-proc. wzroście sprzedaży tabletki "dzień po" już w przeciągu pierwszych 60 godzin po wyborach prezydenckich. Kolejne przedsiębiorstwo - Wisp, które jest jednocześnie sklepem i umożliwia konsultacje ze specjalistą zdrowia seksualnego, potwierdziło za to 1000-proc. wzrost sprzedaży antykoncepcji awaryjnej.
Szefowa firmy Monica Cepak podała przy tym, że największe zainteresowanie wykazali kupujący ze stanów, w których aborcja jest zakazana lub drastycznie ograniczona - m.in. z Teksasu, Alabamy i Indiany. - Nie dziwi nas, że kobiety gromadzą te leki, biorąc kwestię opieki zdrowotnej we własne ręce - skomentowała Cepak w rozmowie z CBS.
Organizacja non-profit dostarczająca informacje i świadcząca usługi w obszarze zdrowia seksualnego Planned Parenthood podała z kolei, że 6 listopada (dzień po wyborach w USA) liczba wizyt w celu założenia wkładki wewnątrzmacicznej wzrosła o 760 proc. O kolejne 350 proc. podniosła się liczba wizyt związanych ze wszczepieniem implantów antykoncepcyjnych oraz o aż 1200 proc. wizyt wiążących się z wykonaniem wazektomii.
- Amerykanie mają prawo odczuwać strach i niepokój z powodu perspektywy dalszego ograniczania wolności w kontrolowaniu naszych ciał. Budząc się 6 listopada, pobiegli więc do Planned Parenthood po pomoc - stwierdziła wiceprezeska organizacji Danika Severino Wynn.