W styczniu 2024 r. Departament Ubezpieczeń Kalifornii rozpoczął śledztwo, gdy jedna z firm ubezpieczeniowych zgłosiła podejrzenie próby oszustwa. Klienci zgłosili rzekomy atak niedźwiedzia na należącego do nich Rolls-Royce'a zaparkowanego nad jeziorem Arrowhead w górach San Bernardino. Wnętrze samochodu zostało poważnie zniszczone, a dowodem w tej sprawie miało być udostępnione przez klientów nagranie z monitoringu - czytamy w komunikacie departamentu.
Śledczy przeanalizowali nagranie i nabrali podejrzeń. Zauważyli, że zniszczenia samochodu nie dokonał niedźwiedź, lecz człowiek przebrany za brązowego niedźwiedzia. Następnie pojawiły się dwa podobne roszczenia ubezpieczeniowe w dwóch różnych firmach.
Kolejne dwa przypadki "ataku niedźwiedzia" miały odbyć się w tym samym miejscu i czasie. Zwierzę miało zniszczyć wnętrza Mercedesa G63 AMG i Mercedesa E350. Również w tych przypadkach klienci udostępnili nagranie, a śledczy ustalili, że zniszczeń dokonał człowiek przebrany za niedźwiedzia.
Nagrania przeanalizował również biolog z kalifornijskiego Departamentu Ryb i Dzikiej Przyrody. Ten potwierdził, że wszystkie trzy samochody zniszczył przebieraniec. Śledczy przeszukali mieszkania czterech osób - 26-letniego Rubena Tamraziana, 39-letniego Ararata Chrikiniana, 32-letniego Vahe'a Muradkhabyana i 39-letniego Alfiya Zuckermana. W jednym z mieszkań odnaleziono kostium niedźwiedzia. Mężczyźni zostali zatrzymani za próbę wyłudzenia.
Firmy ubezpieczeniowe, do których wpłynęły zgłoszenia o rzekomych atakach niedźwiedzia, straciły łącznie 141 839 dolarów (ok. 581 tys. zł). Sprawą zajmuje się prokuratura w San Bernardino.