- W wymiarze zaprojektowanym przez poprzedników w KPO ten kamień nie będzie realizowany. Nie będziemy wprowadzać prostego oskładkowania wszystkich umów cywilnych, w tym umów o dzieło. Decyzja już zapadła. Takie rozwiązanie obciążyłoby pracodawców i wykonawców kwotą około 5-7 mld zł - powiedział w rozmowie z money.pl Maciej Berek, minister w Kancelarii Premiera i szef Stałego Komitetu Rady Ministrów.
Polityk zwrócił uwagę, że umowy o dzieło w niektórych grupach zawodowych są podstawową formą zatrudnienia (m.in. w środowiskach twórczych i artystycznych). - Umowa o dzieło w polskich warunkach prawnych czasami może stanowić substytut zatrudnienia, ale w znacznej mierze dotyczy osób, które nie chcą być zatrudnione na umowie o pracę. Są też sytuacje, gdy jest całkowicie uzasadniona, np. gdy artysta ma wykonać pomnik czy popiersie, on nie będzie chciał etatu. Próba zrównywania tu umowy o dzieło z umową o pracę także w zakresie obciążeń składkami na ubezpieczenia emerytalne i rentowe jest błędna - podkreślił Berek.
Minister zapowiedział, że polski rząd będzie prowadził "trudny dialog" z Komisją Europejską. Zaznaczył, że chodzi o możliwość "przeskalowania tego w taki sposób, żeby to zachowało jakąś swoją racjonalność".
Co na to Bruksela? Komisja Europejska wyjaśniła, że rewizje istniejących planów są możliwe w czterech przypadkach: dla państw, które jeszcze nie włączyły rozdziału REPowerEU do swoich planów i dla takich, które chcą przekazać część z funduszy spójności na REPowerEU. Państwa mogą również wnioskować o zmianę swoich planów, jeśli jest to uzasadnione obiektywnymi okolicznościami lub jeśli chcą przeznaczyć do 6 proc. środków na cele STEP, czyli strategiczne cele technologiczne (cyfryzację, rozwój bezemisyjnych źródeł energii czy energooszczędnych technologii, biotechnologię czy technologię kwantową) - wymienia money.pl.
"Teoretycznie Polska mogłaby zatem skorzystać z ostatniego punktu i wskazać obiektywne trudności, które uniemożliwiają realizację tego zadania. W takim przypadku można złożyć wniosek o płatność i jednocześnie renegocjować kamienie milowe" - czytamy. Nieoficjalnie istnieje również procedura płatności częściowej, ale wtedy kamień milowy przechodzi do następnej płatności i musi zostać zrealizowany. W przeciwnym razie kraj traci określoną część alokacji. "Czyli na końcu rządowi grozi utrata części funduszy, jeśli Bruksela nie zgodzi się na korektę kamienia" - pisze portal. W skrajnym przypadku mogłoby to być kilkaset milionów euro.
Według nieoficjalnych doniesień ustawa dotycząca oskładkowania umów zleceń i o dzieło miała zostać wprowadzona w 2026 roku. To jeden z tzw. kamieni milowych KPO, które zobowiązał się zrealizować poprzedni rząd PiS. Ten kamień milowy znajduje się w czwartym wniosku o płatność, który razem z piątym ma być złożony do końca tego roku. Chodzi o kwotę 14 mld zł.