Daniel Obajtek, były prezes Orlenu, a obecnie europoseł PiS, został wezwany do Najwyższej Izby Kontroli, by odpowiedzieć na pytania kontrolerów. - Ktoś chce za wszelką cenę zaorać Olefiny i przekazuje wam takie informacje, a wy jesteście marionetkami, narzędziami do tego, że robicie z tego, coś, co wam podrzucą i uprawiacie z tego jakąkolwiek propagandę, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością - powiedział m.in. pod adresem dziennikarzy przed wejściem do siedziby NIK.
Informacje z przesłuchania są objęte tajemnicą postępowania. "Obajtek ma się dzisiaj stawić w NIK i wytłumaczyć z zaniżania cen paliw na stacjach, w tej sprawie interpelowałem i szeroko informowałem opinię publiczną. Ma też zeznawać ws. fuzji Orlenu z Lotosem oraz sprzedaży udziałów Rafinerii Gdańskiej podmiotom mogącym mieć silne powiązania z Rosją. Najwyższy czas wszystkie te sprawy wyjaśnić i rozliczyć" - napisał przed przesłuchaniem byłego prezesa Orlenu Krzysztof Brejza, europoseł PO.
- Umowy sprawdzali wszyscy, byliśmy w kontakcie ze służbami. Były robione pełne analizy. To są normalne procesy. Nie bądźcie instrumentem politycznym - zwracał się do mediów były prezes Orlenu.
Jestem całkiem spokojny. Orlen zarobił 90 miliardów zł. Dzisiaj Orlen i zarząd to są grabarze polskiej firmy. Proszę się skupić na wynikach Orlenu i tym, że nie podejmuje żadnych decyzji
- radził dziennikarzom Daniel Obajtek. Były prezes płockiego giganta był m.in. pytany o to, czy używał służbowej karty do celów prywatnych, np. do "zabiegów upiększających". - Nie, nigdy. Używałem tylko w ramach swojego pakietu medycznego. Jeśli tak dochodzicie prawdy, to niech moje wydatki z karty zostaną wydrukowane - mówił Obajtek.
Przypomnijmy, że w lutym tego roku Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport na temat działań Orlenu za czasów, gdy prezesem był Daniel Obajtek. Kontrolą objęto lata 2018-2023. "Nieadekwatna była cena sprzedaży mniejszościowego pakietu udziałów Rafinerii Gdańskiej sp. z o.o., posiadającej rafinerię w Gdańsku, na rzecz Aramco. Wyniosła ona 1,1 mld zł, choć jego wartość została oszacowana przez NIK na 4,6 mld zł" - informowała m.in. Izba. NIK dodała także, że "jednocześnie Aramco uzyskało dodatkowe korzyści i uprawnienia, w tym prawo weta wobec kluczowych decyzji strategicznych w zakresie zarządzania spółką Rafineria Gdańska sp. z o.o.". Ponadto Aramco otrzymało prawo do dysponowania 50 proc. produktów wytworzonych w rafinerii w Gdańsku. "Skarb Państwa stracił wpływ na ok. 20 proc. rynku produktów rafineryjnych wytwarzanych w Polsce" - oceniła Najwyższa Izba Kontroli. Podkreślono również, że Orlen realizował proces połączenia z Grupą Lotos bez właściwego nadzoru ministra aktywów państwowych, który zaniechał wypełnienia części obowiązków w zakresie ochrony bezpieczeństwa w sektorze naftowym. "Tak samo nieprawidłowo minister postępował przy połączeniu PKN Orlen z PGNiG SA" - stwierdzono. Przypomnijmy, że postępowanie w sprawie fuzji Orlenu i Lotosu i sprzedaży części udziałów w Rafinerii Gdańskiej to również jedno głównych śledztw prowadzonych przez Prokuraturę Krajową.