Znany dziennikarz padł ofiarą "gangu dekarzy". "Było po zmierzchu, groziło mi pobicie i rabunek"

Dziennikarz "Polityki" Piotr Pytlakowski padł ofiarą "gangu dekarzy", który grasuje w Warszawie i okolicy. Sprawę opisał szczegółowo w mediach społecznościowych.
Policja (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Patryk Ogorzałek (Agencja Wyborcza.pl) / Piotr Pytlakowski (Facebook)

"W najnowszej 'Polityce' opublikowałem reportaż o gangu udającym dekarzy i wyłudzającym przy pomocy rozbójniczych metod i zastraszania duże sumy pieniędzy. Otóż to ja ostatnio padłem ofiarą tej grupy (pięciu osobników przedstawiających się jako Mołdawianie)" - napisał na Facebooku dziennikarz śledczy Piotr Pytlakowski.

Zobacz wideo Dwa wielkie mity o ZUS. "To się nazywa społeczeństwo, nie piramida finansowa"

"Gang dekarzy" w Warszawie. Dziennikarz ostrzega. "Mogą pojawiać się w innych miejscach w Polsce"

W dalszej części swojego wpisu dodał, że wspomniane osoby wykonały pracę na dachu o wartości ok. 2 tys. zł. Tak oszacował koncesjonowany mistrz dekarski. "A skasowali ode mnie 16 tys. zł. Było po zmierzchu, mieszkam samotnie na wsi w oddaleniu od sąsiadów i groziło mi pobicie oraz rabunek - dlatego zapłaciłem" - wyjaśnił.

Piotr Pytlakowski zamieścił na Facebooku zdjęcia przedstawiające dwie osoby oraz ich samochód. "Ktokolwiek zetknął się z nimi, padł ich ofiarą, a może ma informacje, gdzie mieszkają, przebywają lub prowadzą jakąś działalność, niech mi o tym napisze na priv. I udostępniajcie, aby dotarło do jak największej liczby osób. Fałszywi dekarze operują w Warszawie i okolicy, ale mogą pojawiać się w innych miejscach w Polsce" - podkreślił.

Jak działa "gang dekarzy"? Najpierw oferują tanie usługi, potem żądają więcej pieniędzy

Z lokalnych forów internetowych wynika, że opisywany przez dziennikarza "gang dekarzy" podjeżdża pod dom i oferuje tanie usługi dekarskie. Jego członkowie twierdzą, że pochodzą z Węgier, Mołdawii lub Rumunii. "Pracują do zmroku. Kiedy przychodzi do zapłaty, żądają wielokrotnie więcej, niż byli umówieni z właścicielami domu. Zastraszają, grożą pobiciem lub okradzeniem mieszkania" - podaje serwis wirtualnemedia.pl.

Więcej o: