Gorąco w Orlenie: - Żadne - tak krótko w rozmowie z Next.gazeta.pl Piotr Kuczyński, analityk Xelion prognozuje możliwe konsekwencje poniedziałkowych sensacji w Orlenie. Były zarząd Orlenu oraz ten obecny dali sobie bowiem "po razie". Najpierw b. prezes Daniel Obajtek szumnie zapowiedział, że złożył zawiadomienia o podejrzeniu możliwości popełnienia przestępstwa przez zarząd Orlenu. Następnie tenże zarząd dostał od akcjonariuszy zgodę na pozwanie byłych członków szefów Orlenu.
Spokój na giełdzie: Co ciekawe, to medialne zamieszanie nie zachwiało kursem giełdowym koncernu. Co więcej, był on w poniedziałek wyższy, niż w ub. tygodniu. We wtorek rano za akcję Orlenu trzeba zapłacić 51,970 zł, a ich cena rośnie od otwarcia. - Inwestorzy doskonale wiedzą, że wiele rzeczy, które działy się za czasów Daniela Obajtka trzeba wyjaśnić i wcale nie są tym zdziwieni - mówi nam analityk.
Obajtek ma problem, ale obecny zarząd nie? - To jest kwestia polityczna. Wiadomo, że Daniel Obajtek ma, przynajmniej z mojego punktu widzenia, za paznokciami dużo brudu. Dlatego wydaje się, że obecny zarząd może próbować postawić go przed sądem za wiele rzeczy - mówi Piotr Kuczyński. - Natomiast to, że on chce złożyć zawiadomienie do prokuratury w drugą stronę, to jest komedia. Radzę o tym zapomnieć, bo to nie ma najmniejszego znaczenia - dodaje.
Czym zawinił były zarząd Orlenu? Wyniki "licznych audytów i kontroli" miały wykazać "nieprawidłowości w wykonywaniu obowiązków w okresie sprawowania funkcji" za czasów prezesowania Daniela Obajtka w Orlenie. Chodzi m.in. zaniżanie cen paliw, nieuzasadnione wydatki na podstawie umów sponsoringowych i umów darowizny, a także nieuzasadnione wydatków na cele reprezentacyjne oraz działania związane ze spółką Orlen Trading Switzerland (OTS).
Przeczytaj też "Daniel Obajtek i "jego zarząd" mogą zostać pozwani. Jest decyzja akcjonariuszy Orlenu".
Źródło: IAR