Porządki w administracji: - Uważam, że lepiej byłoby, gdyby było mocne cięcie po 8 latach rządów PiS i nadwyżka urzędnicza została po prostu zlikwidowana - powiedział Michał Kołodziejczak, wiceminister rolnictwa. Jego zdaniem urzędnicy dublują swoją pracę, którą wykonują mechanicznie. Kołodziejczak uważa, że liczba 920 osób pracujących w resorcie rolnictwa jest o 1/3 za duża.
Na wzór Argentyny: Michał Kołodziejczak uważa, że takie odchudzenie administracji pomogłoby w usprawnieniu jej pracy. Jako przykład podał Argentynę i reformy Javiera Milei'ego. - Odchudził administrację, szybkie cięcia, zliberalizowanie przepisów, zrezygnowanie z niektórych regulacji i od razu inflacja spadła w ciągu roku z 25 do 2,5 proc. - mówił Kołodziejczak. Należy podkreślić, że mowa o miesięcznej inflacji. Ta roczna wyniosła w listopadzie 166 proc.
Koszty alternatywne: Michał Kołodziejczak pominął też, że reformy Javiera Mileiego po pierwszych sześciu miesiącach wpędziły w biedę około 5 mln ludzi. Wskaźnik ubóstwa wzrósł w tym czasie z 41,7 proc. w drugiej połowie 2023 roku do 52,9 proc. w pierwszym półroczu 2024 roku. Warto też zaznaczyć, że Polska wydaje na administrację stosunkowo mało (4-6 proc. budżetu), więc zyski finansowe z odchudzenia tego sektora byłyby niewielkie. Pozostaje jednak pytanie, czy zmniejszenie liczby pracowników w administracji rzeczywiście poprawi jej działanie i czy nie lepsza byłaby reorganizacja resortu rolnictwa, zamiast przeprowadzanie zwolnień grupowych? Można też się zastanawiać, na ile odchudzenie administracji w Argentynie wpłynęło na tak gwałtowne i szybkie zmniejszenie się inflacji.
Więcej na temat sytuacji Argentyny przeczytasz w artykule "Argentyński eksperyment. Są nowe dane. Tak terapia szokowa wpłynęła na ubóstwo w kraju".
Źródła: Radio Plus, Money.pl, Obserwator Gospodarczy, 300gospodarka.pl, BBC, AP,