Pod koniec listopada doszło do małego dyplomatycznego zgrzytu. Władimir Putin w czasie wizyty w Astanie powiedział, że Kazachstan jest "krajem rosyjskojęzycznym". Niedługo później prezydent tego państwa Kasym-Żomart Tokajew w czasie wspólnego wystąpienia z prezydentem Rosji zaczął mówić po kazachsku. I tego delegacja z Moskwy chyba się nie spodziewała, bo na nagraniach widać, jak jej członkowie pospiesznie szukają słuchawek z tłumaczeniem wypowiedzi Tokajewa - który bardzo dobrze zna rosyjski.
Niby nic, jednak to kolejny przykład, że w Astanie nie jest już jak dawniej i władze nieco inaczej podchodzą do relacji z Rosją. Tyle że nie wszystko jest tam takie, jakie na pierwszy rzut zachodniego oka mogłoby się wydawać. Co się zmieniło i dlaczego - oraz dla kogo - jest to ważne, no i co to w ogóle za kraj?
- O Kazachstanie myśli się czasem jak o kraju rosyjskojęzycznym, tymczasem Kazachowie to naród używający języka z grupy turkijskiej. Rusyfikacja w okresie ZSRR doprowadziła jednak do tego, że Kazachowie są dwujęzyczni. Według ostatniego spisu z 2021 roku 84 proc. obywateli kraju deklarowało znajomość rosyjskiego, a 80 proc. - kazachskiego. Biorąc pod uwagę XX-wieczną historię tego kraju, jest to bardzo dobry wynik, jeśli chodzi o znajomość kazachskiego - mówi Marcin Popławski, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW).
Na terenach Kazachstanu Rosjanie jeszcze w czasach carskich osiedlali Słowian, później było to miejsce zsyłek, a także osiedlania się ludności z zachodnich części ZSRR, kiedy step orano pod uprawę zbóż. -Terytorium obecnego Kazachstanu było wtedy laboratorium etnicznym, zaś kulturowo-językowa rusyfikacja-sowietyzacja jednym z jego wymiarów - wyjaśnia ekspert OSW. Koczowniczych Kazachów w latach 20. i 30. ubiegłego wieku przymusowo osiedlano, elitę eksterminowano. Wielki głód z tamtego czasu, znany najbardziej z Ukrainy (Hołodomor), uderzył także w Kazachstan (nazwano go aszarszyłyk). W jego wyniku umrzeć mogło 1,5 mln osób - około 40 proc. ówczesnej populacji kazachskiej, co oznacza, że był on nawet dotkliwszą tragedią niż w Ukrainie.
Rusyfikacja sprawiła, że rosyjski jest w Kazachstanie powszechnie znany i tutaj w części Putin miał rację, ale tylko w części. Bo i Kazachów jest coraz więcej, i ich język (oraz kultura) jest przez władze coraz mocniej promowany. - W 1989 roku Kazachowie nie stanowili w swojej republice nawet połowy ludności. Było ich 40 proc., a Rosjan ponad 37 proc. Ta struktura bardzo zmieniła się i obecnie w 20-milionowym kraju Kazachów jest 70 proc., a Rosjan 14 proc. Znaczna część Rosjan i innych mniejszości, na przykład Niemców, po rozpadzie ZSRR wyjechała. Państwo w tym czasie sprowadziło milion repatriantów, głównie z Chin, Mongolii i krajów ościennych. Do tego w Kazachstanie, podobnie jak w całym regionie, obserwujemy boom demograficzny - wyjaśnia Marcin Popławski.
- Kraj ten jest też celem migracji z innych państw regionu, bo jego gospodarka jest najlepiej rozwinięta w skali krajów Azji Centralnej - wartość jego PKB w 2023 r. wyniosła ponad 260 mld dolarów. Poziom życia mierzony według rankingu HDI [red.: Human Development Index; dotyczy poziomu rozwoju społecznego] Kazachstan ma podobny do Serbii i Białorusi, znajduje się na 67. miejscu wspomnianego rankingu na 193 uwzględnione w nim państwa. Przy tym wyprzedza na przykład Bułgarię, członka UE i Mołdawię, która rozpoczęła rozmowy akcesyjne z Brukselą - dodaje ekspert OSW.
Kazachstan jest ogromny. Ma 2 724 902 km2 powierzchni - to dziewiąte największe państwo na świecie, ponad osiem razy większe od Polski. Większość jego powierzchni zajmują rozległe nizinne równiny - stepy, półpustynie i pustynie. Ludzi, jak na tak duży obszar, mieszka tu stosunkowo niewielu - gęstość zaludnienia to zaledwie 7,4 osoby na kilometr kwadratowy (w Polsce 120).
Ziemie te kryją w sobie jednak bogactwo cennych surowców. Zarówno tych "starych", jak ropa naftowa, węgiel, żelazo i złoto, rolnych - pszenicy i lnu, jak i tych przydatnych w nowych technologiach i transformacji energetycznej. Kazachstan posiada złoża metali ziem rzadkich (manganu, bizmutu, tytanu, berylu). Jest też trzecim największym na świecie producentem chromu (a jego tamtejsze rezerwy szacowane są na ponad 40 proc. globalnych) oraz wielkim producentem uranu, surowca, który zyskuje na popularności wraz z globalnym powrotem do energetyki jądrowej. Kazachstan zapewnia 43 proc. światowego wydobycia uranu, choć blisko połowę poprzez firmy, których udziałowcami są przedsiębiorstwa rosyjskie, chińskie, japońskie, francuskie i kanadyjskie.
To wszystko sprawia, że krajem tym interesują się nawet dość odległe od niego państwa. Ponad dwa lata temu Unia Europejska podpisała z nim partnerstwo strategiczne, dotyczące między innymi minerałów krytycznych właśnie. Wydobywa się tam 16 z listy 34 minerałów uznanych za krytyczne dla gospodarki unijnej.
Rola Kazachstanu jako dostawcy w kontekście transformacji energetycznej będzie rosła
- zauważa Marcin Popławski. Bo jest to i zapewne nadal będzie kraj przede wszystkim surowcowo-energetyczny. Ponad połowa eksportu to ropa naftowa (i jej produkty), którą kupują przede wszystkim państwa UE (Kazachstan jest znaczącym dostawcą m.in. dla Niemiec i Francji). I to z Unią Astana handluje najwięcej - to około 30 procent wymiany handlowej. Handel z Chinami stanowi ponad 22 proc., a z Rosją blisko 19 proc.
I tutaj przechodzimy do sąsiadów. Kazachstan sąsiaduje z Rosją, Chinami, Kirgistanem, Turkmenistanem i Uzbekistanem. Najdłuższą granicę, około 6,5 tys. km, ma z pierwszym z tych państw, którego był zresztą częścią w ramach ZSRR, aż do jego rozpadu w 1991 roku (niedawno, 16 grudnia, Astana świętowała Dzień Niepodległości). Kazachstan po Związku Radzieckim ma też trudne pamiątki, bo był obszarem eksperymentów nie tylko etnicznych.
Jeden z tych eksperymentów spowodował katastrofę wyschnięcia Jeziora Aralskiego. W połowie XX wieku było to czwarte największe jezioro na świecie. Sowieci postanowili jednak wykorzystać zasilające je rzeki do nawadniania ogromnych suchych obszarów obecnego Kazachstanu, Uzbekistanu i Turkmenistanu. Uznali, że półpustynne czy pustynne wręcz tereny będą się nadawać do produkcji przede wszystkim bawełny - wymagającej intensywnego podlewania. To miało być główne bogactwo gospodarcze republik. Po wybudowaniu kanałów okazało się, że znaczna część - jedna trzecia, a nawet blisko dwie trzecie - wody z rzek wysycha lub wsiąka w suchą ziemię, zanim dopłynie na miejsce.
Uzbekistan jest dziś ósmym największym producentem bawełny na świecie, dla Kazachstanu nie jest już istotna. A Jezioro Aralskie w zasadzie zniknęło, podzieliło się na trzy osobne akweny. To miejsce jednej z największych katastrof ekologicznych w historii ludzkości. Wysychanie słonego jeziora pozbawiło lokalnych rybaków możliwości utrzymania i zniszczyło rolnictwo. Niespecjalnie pomogły działania ratunkowe. Kazachstan postanowił zbudować tamę (skutecznie udało się dopiero za trzecim razem), która wprawdzie ocaliła północną część jeziora, ale dobiła większą, południową. W jej miejscu powstała pustynia Aral-kum, a wiatr rozwiewa teraz osady z dna dawnego jeziora, słone i zanieczyszczone nawozami i innymi szkodliwymi pozostałościami działalności działalności człowieka, które dostały się tam niegdyś rzekami. To zatem także ryzyko zdrowotne dla okolicznych mieszkańców. Wyschnięcie jeziora wpłynęło też na klimat - dawniej ogromna powierzchnia wód łagodziła mocno kontynentalne, suche warunki.
Kolonialne podejście Rosji radzieckiej ujawniło się też na przykład poprzez testy jądrowe na poligonie w Semipałatyńsku - obecnie Semej, który działał do 1989 roku
- przypomina Marcin Popławski. - Zsumowana moc zdetonowanych tam ładunków była o 2 500 razy większa od mocy bomby zrzuconej na Hiroszimę. Szacuje się, że ponad milion mieszkańców Kazachstanu ucierpiało zdrowotnie w wyniku jego funkcjonowania, a środowiskowe skutki prób uda się przezwyciężyć za tysiąc lat.
Dziś z tamtego okresu pozostał jeszcze kosmodrom Bajkonur, dzierżawiony przez Rosję (ostatnia umowa sięga 2050 roku). Pozostały także powiązania gospodarcze. - Kazachstan dobra przetworzone w dużej mierze importuje właśnie z Rosji. Transport kazachskiej ropy na eksport, który stanowi podstawę budżetu państwa, w około 80 procentach odbywa się poprzez Rosję, kontrolowanym przez nią ropociągiem CPC - Caspian Pipeline Consortium - mówi nam ekspert OSW. Rosja formalnie jest strategicznym sojusznikiem Kazachstanu, ale jednocześnie udziały w trzech największych kazachskich złożach ropy mają przede wszystkim firmy amerykańskie i europejskie, a poza nimi państwowy koncern kazachski KazMunayGas, rosyjski Lukoil i japoński INPEX oraz chiński CNPC.
Kazachstan jest też z Rosją powiązany przez różne inicjatywy i instytucje regionalne. Uczestniczy we Wspólnocie Niepodległych Państw (WNP), Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) i Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej (EUG). Ale do BRICS przystąpić jako członek nie chciał, jako priorytet traktując członkostwo w ONZ. Od 1 stycznia tego roku został za to krajem partnerskim bloku.
Widać jednak, że zaszły istotne zmiany, jeśli chodzi o podejście Kazachstanu do Rosji - tak na poziomie społecznym, jak i relacji politycznych. Astana nie poparła oficjalnie rosyjskiej agresji na Ukrainę, choć to formalnie rosyjski sojusznik. Z obiektywnych, niezależnych badań społecznych wynika, że większość Kazachów, około 60 proc., jest neutralna wobec obu stron konfliktu. Kazachstan nie chce antagonizować swoich stosunków z Zachodem między innymi ze względu na kwestie gospodarcze. Rozwija też silnie relacje polityczne i gospodarcze z Chinami
- podkreśla Marcin Popławski. To było dobrze widoczne także w czasie wspomnianej na początku tekstu wizyty Władimira Putina w Astanie. Prezydent Rosji podnosił temat budowy elektrowni jądrowej. Kazachstan, mimo że wydobywa uran, jeszcze takiej nie ma. Putin liczył na kontrakt dla jego kraju, ale w grze jest nie tylko Rosja, ale i Chiny, Korea Południowa i Francja. Kazachstan zapowiedział oficjalnie, że zależy mu na międzynarodowym konsorcjum (choć czy złożenie takowego będzie w ogóle możliwe, jest osobną kwestią). - Był to też sygnał dla Zachodu, że Kazachstan nie chce łatwo oddać Rosji tej megainwestycji, największej w historii niepodległego kraju - wycenia się ją na 10-12 mld dolarów - zauważa Popławski. Ale też ogólnie atmosfera w czasie tej wizyty była dobra, Putina czekało ciepłe przyjęcie, podpisano szereg porozumień, a Tokajew mówił o trosce o rosyjskojęzycznych mieszkańców kraju. Ma to znaczenie, bo mniejszość rosyjska stanowi istotny odsetek obywateli Kazachstanu i żyje głównie w zwartych skupiskach na północy kraju. Rodzi to pewne obawy, którymi grał m.in. Dmitrij Miedwiediew w pierwszych miesiącach wojny w Ukrainie.
Astana zatem z jednej strony stara się utrzymywać poprawne relacje z Rosją - strategicznym partnerem. Z drugiej rozwija współpracę z Chinami, które mają nad Rosją tę przewagę, że - jak zauważa ekspert OSW - "nie posiadają wypracowanych instrumentów nacisku na elitę władzy oraz potencjału wpływu na sytuację wewnętrzną w sposób destabilizujący". No i z trzeciej jest jeszcze szeroko rozumiany Zachód, ważny partner gospodarczy. Unia Europejska na przykład propaguje inicjatywę budowy Transkaspijskiego Międzynarodowego Szlaku Transportowego, który na trasie z Europy do Chin omijałby Rosję.
Rośnie znaczenie tego regionu na mapie świata, przechodzi przez niego coraz więcej handlu. Do Kazachstanu przyjeżdżają przywódcy zachodni, tacy jak Emmanuel Macron, kanclerz Niemiec Olaf Scholz, ale też Xi Jinping czy oczywiście Władimir Putin, dla którego Kazachstan jest najczęstszym miejscem wizyt zagranicznych w roli prezydenta. Sytuacja międzynarodowa po lutym 2022 roku na każdym polu sprawiła, że region Azji Centralnej - a przede wszystkim Kazachstan - stał się istotniejszy dla świata i jego głównych mocarstw
- mówi Marcin Popławski z Ośrodka Studiów Wschodnich. Kazachstanowi zależy na tym, by wzmocnić suwerenność, dlatego będzie działać w różnych kierunkach. Choć jeśli ktoś ma nadzieję, że ostatnia asertywność władz w Astanie oznacza, że kraj ten będzie można "złowić" w całości w zachodnią sieć wpływów, zapewne się myli. Nie na tym raczej Tokajewowi zależy, ani nie byłoby to możliwe.
Polityka Kazachstanu ostatnio często wygląda tak, że może się wydawać, że władze zrobiły dwa kroki, które można interpretować jako antyrosyjskie, ale tuż po tym robią jeden krok do zinterpretowania jako prorosyjski. Kazachowie biorą też pod uwagę zmianę na stanowisku prezydenta USA i widzą, że pozycja Rosji, w tym ta wojenna, nie osłabła do takiego stopnia, aby przestać ją uwzględniać jako punkt odniesienia politycznego. Nie są to już jednak takie relacje, kiedy z Moskwy do Astany przyjeżdżali politycy i dyktowali lub sugerowali władzom, co powinny robić
- podkreśla analityk OSW.
Tak samo nie należy ulegać pokusie poszukiwania demokratyczności w zachodnim stylu. Kazachstan formalnie jest republiką konstytucyjną z ustrojem prezydenckim, gdzie rola prezydenta jest bardzo silna. Faktycznie jest to autorytaryzm, choć nie taki, który nie byłby zdolny do reform, ani nie tak autokratyczny jak za poprzedniego prezydenta, Nursułtana Nazarbajewa.
Zmienia się też kazachskie społeczeństwo, czego wyrazem były krwawe (zginęło 238 osób) zamieszki ze stycznia 2022 roku, kończące de facto okres dwuwładzy, kiedy (od 2019 roku) rządził już Kasym-Żomart Tokajew, ale Nazarbajew miał wciąż duże wpływy. Pojawiały się w nich dość dobitne hasła, w tym kierowane do Nazarbajewa, "Starcze, odejdź" (kaz. Szal ket). Tojakew wygrał, ale nie mścił się na dużą skalę, także na protestujących. - Chcąc budować markę państwa poważnego, aspirującego nawet do bycia "middle power", chciał wysłać w świat obrazek kontynuacji władzy, a nie brutalnego rozliczania. Ale też wykorzystując argument, że kraj miała rzekomo najechać grupa terrorystów z zewnątrz, poprosił OUBZ o interwencję. To były faktycznie wojska rosyjskie i to one utrzymały u władzy Tokajewa - zauważa Marcin Popławski. To pokazuje, jak niejednoznaczna jest relacja tego kraju z Rosją i jak trudno jest przykładać do jego sytuacji zachodnie wyznaczniki i miary.
To, co w Kazachstanie bardzo wolno się zmienia (o il w ogóle), to jeszcze oligarchiczno-klanowa struktura rozdających karty. Wprawdzie rodzina Nazarbajewa została odsunięta od polityki i struktur bezpieczeństwa, ale w gospodarce wciąż odgrywa ogromną rolę - co też jest przestrzenią dla wywierania nacisków przez Moskwę. Marcin Popławski: - Najbogatszymi ludźmi w Kazachstanie są Dinara i Timur Kulibajewowie - córka Nazarbajewa i jej mąż, m.in. były członek rady nadzorczej Gazpromu. Magazyn Forbes Kazakhstan szacował w tym roku ich łączny majątek na 10 miliardów dolarów.