Inflacja w górę: W grudniu wskaźnik cen towarów i usług wyniósł 4,8 proc. - w takim tempie wzrosły ceny w porównaniu z grudniem 2023 roku. Tym samym inflacja delikatnie wzrosła z listopadowych 4,7 proc. Ekonomiści spodziewali się mocniejszego wzrostu, do 5 proc., dane GUS są zatem zaskoczeniem. W ujęciu miesięcznym ceny wzrosły o 0,2 proc.
Co drożało? Raport Głównego Urzędu Statystycznego to dopiero wstępny, tzw. szybki odczyt. Nie mamy zatem wszystkich szczegółów o tym, jakie produkty najmocniej drożały, a jakie taniały - tego dowiemy się za dwa tygodnie. Już teraz za to GUS opublikował zmianę cen w trzech kategoriach. I tak, ceny żywności wzrosły o 4,8 proc. rok do roku, ceny energii o 12 proc., a paliw spadły o 3,9 proc. To właśnie żywność odpowiada za inflacyjną niespodziankę. Miała podrożeć mocniej. Tymczasem w ujęciu miesięcznym jej ceny zwiększyły się o 0,2 proc. (zamiast o 0,9 proc. jak prognozowali ekonomiści Pekao SA albo 0,7 proc. według oczekiwań mBanku).
Wciąż daleko od celu: Inflacja na poziomie 4,8 proc. to blisko dwa razy więcej niż chciałby Narodowy Bank Polski. Cel inflacyjny NBP wynosi 2,5 proc., z dopuszczalnymi odchyleniami o 1 punkt procentowy w obu kierunkach. Ostatnio wskaźnik mieścił się w tym przedziale w okresie od lutego do czerwca zeszłego (2024) roku (od 2,8 proc., przez dołek na poziomie 2,0 w styczniu po 2,6 proc.). W lipcu inflacja wyskoczyła, w dużej mierze z powodu cen energii, powyżej 4 proc. i ponad tym pułapem już pozostała.
Co dalej? Według ekspertów inflacja sięgnie szczytu w pierwszym kwartale tego roku, dobijając być może nawet do okolic 5,5 proc. Potem powinna już spadać, ale mniej niż 4 proc. może być trudno szybko zobaczyć.
Czytaj też: O tym wszyscy będą mówić, ale jeszcze tego nie wiedzą. Nie tylko PKB i inflacja
Źródło: GUS, ekonomiści Pekao SA na X, ekonomiści mBanku na X.