Nie pytamy o suche liczby, nie wyciągamy średniej prognoz. Chcieliśmy wiedzieć, jaki temat według ekonomistów będzie w nadchodzącym roku zwracać uwagę, być może dla niektórych zaskakująco. Mamy osiem głosów, każdy z nich inny i wszystkie ciekawe. Jest między innymi trochę "twardej" gospodarki (inflacja i stopy procentowe), nieco wielkiej światowej polityki i dużych zmian (albo oczekiwań dużych zmian), a każda z propozycji zasługuje na osobny, pogłębiony tekst. To potem, dziś oddajmy na krótko głos ekspertom.
Myślę, ze takim hasłem będzie dyrektywa równościowa, nakładająca na duże przedsiębiorstwa nowe zadania w obszarze jawności wynagrodzeń. Firmy zatrudniające ponad 250 pracowników będą musiały rzetelnie obliczyć i opublikować informacje o przeciętnych i medianowych płacach kobiet i mężczyzn, których zatrudniają. Tam, gdzie ujawni to lukę płacową, konieczne będzie wdrożenie działań naprawczych. Dyskryminowani pracownicy otrzymają narzędzia prawne, by "odzyskać" swoje należne wynagrodzenie. Dyrektywa musi być wdrożona w czerwcu 2026, więc firmy muszą poświęcić 2025 na przygotowania i próbne ćwiczenia obliczania luki.
Mamy bardzo słabe doświadczenia z offsetem po wcześniejszych dużych zakupach zagranicznej broni, na przykład F-16 w USA. Ale tym razem mamy trochę inne warunki i może być inaczej. Korea Południowa powinna ulokować część produkcji na terenie UE, bo może się obawiać wojen celnych w erze Trumpa, a dodatkowo liczy na specjalne programy unijne. Pierwszym dowodem poważnego podejścia do tematu jest otwarcie w Polsce koreańskiego banku z pełną licencją na działalność bankową.
Donald Trump chce zmniejszyć zaangażowanie USA poza swoimi granicami, ale Ameryce nie opłaca się zostawić Rosji bez silnych punktów oporu na wschodniej flance. Trump chce żeby kraje NATO same mogły stawiać opór, ale do tego potrzebują własnego przemysłu zbrojeniowego, Polska dużo wydaje na zbrojenia w USA i może liczyć na pewne inwestycje amerykańskich koncernów. Także niektóre rodzaje produkcji nie mieszczą się w niemieckiej rzeczywistości polityczno-gospodarczej i mogą lądować w Polsce, np. odbudowa przemysłu stalowego. Dzisiaj w Europie nie ma prawie produkcji stali, ale bez tej gałęzi przemysłu trudno mówić o istotnym zwiększeniu mocy produkcji zbrojeniowej w Europie.
Za nami rok rocznic (20-lecie obecności w UE i 35-lecie od przemian wolnorynkowych), a zatem i wielu podsumowań. To, co było ich głównym mianownikiem, to diagnoza motorów wzrostów, z jakich korzystała polska gospodarka w ostatnich dekadach. Globalizacja, tania energia, dywidenda demograficzna, kapitał ludzki, akcesja do UE i dostęp do wspólnego rynku unijnego - to tylko kilka przykładów zmiennych i przewag na jakich nasz kraj budował swoją konkurencyjność. Dziś wiemy, że część z nich jest w odwrocie, a część się wysyca.
Stąd 2025 rok powinien być czasem szukania nowych strategii i kierunków rozwojowych polskiej gospodarki. Wiele się mówi o technologiach, rynkach kapitałowych, transformacji energetycznej czy gospodarce opartej na wiedzy. Ja do tego zestawu dopiszę kapitał społeczny. Bowiem właśnie zaufanie ludzi do siebie nawzajem i instytucji, przestrzeganie norm oraz prowadzenie dialogu, a także budowanie zaangażowanych sieci społecznych stanowią niezbędną podstawę do efektywnego wdrażania nowych polityk publicznych i transformowania gospodarki.
Już Adam Smith pisał, że czynniki społeczne i kulturowe mogą wpływać na rozwój gospodarczy. Z kolei badania Cahuca i Algana pokazują, wyższe zaufanie w społeczeństwie współwystępuje z wyższym PKB per capita. Tworzenie więzi nie tylko ułatwia wspólne działania, ale także może przyczyniać się do obniżenia ich kosztów. Ma pozytywny wpływ procesy inwestycyjne, jakość życia i zwiększony poziom uczciwości konsumentów czy podatników. Kapitał społeczny to spoiwo, które pozwala działać razem, to inwestycja w przyszłość. Tego bym Polsce życzył na przyszły i kolejne lata.
Niedawny zwrot w retoryce Prezesa NBP kotwiczy nas w scenariuszu, że 2025 przyniesie kontynuację napięć inflacyjnych, z wyraźnie podwyższoną dynamiką cen. O ile na początku roku inflacja rzeczywiście najpewniej ponownie wzrośnie, to zaskoczeniem 2025 może być także szybszy niż obecnie komunikuje NBP powrót inflacji do celu i jej głębszy spadek.
Nasza bazowa prognoza zakłada, że po szczycie, którego spodziewamy się w marcu na poziomie 5,5 proc. rok do roku, inflacja zacznie się sukcesywnie obniżać i na koniec 2025 roku będzie minimalnie powyżej 3 proc. Po kilku latach dominacji obaw przed zagrożeniami podbijającymi inflację, obecnie układ czynników globalnych sprawia, że całkiem realny jest także scenariusz jej silniejszego spadku. Na ten układ składają się spadające ceny transportu, surowców energetycznych, słabsze ożywienie popytu, utrzymująca się presja deflacyjna w Chinach. Dodatkowo, na Europę dezinflacyjnie działać też będą potencjalne działania protekcjonistyczne ze strony USA. Poza czynnikami zewnętrznymi elementów dezinflacyjnych nie brakuje także w krajowej gospodarce. Silniejsze niż się obecnie ocenia działanie w kierunku spadku inflacji może mieć m.in. znaczące hamowanie dynamiki płac, która spadnie o blisko połowę.
Nowy rok może zmusić Unię Europejską do zmiany dotychczasowego podejścia do walki ze zmianami klimatycznymi. W związku z tym, jak do tego tematu podchodzą Chiny, niekoniecznie traktując go z całą powagą, a od 20 stycznia 2025 r. stanowisko prezydenta USA obejmie Donald Trump, który zapowiadał w swojej kampanii wyborczej mnóstwo decyzji odwracających dotychczasowe działania Ameryki na rzecz poprawy warunków klimatycznych, wszystko wskazuje na to, że Europa ze swoimi strategiami i działaniami zostanie sama. Ponieważ ogólnie działania na rzecz poprawy klimatu są bardzo kosztowne (weźmy chociażby transformację energetyczną), a jednocześnie już i tak nie najlepsza sytuacja gospodarcza Europy może ulec wyraźnemu pogorszeniu, jeśli Trump wprowadzi zapowiadane cła i wywoła wojny handlowe, sprawy klimatu mogą zostać bardzo szybko odsunięte na dalszy plan.
Temat powoli zaczyna już rezonować, ale w przyszłym roku może być jednym z centralnych tematów gospodarczych oraz toczącej się kampanii wyborczej. Polska będzie coraz bardziej wyróżniać się wysokim poziomem stóp na tle Europy, gdzie stopy zmierzają w stronę 1,7-2,0 proc. Toczyć się będą dyskusje co do wpływu stóp na wzrost gospodarczy - rewizje prognoz już są faktem - i akcję kredytową. Podsycane będą obawy o opóźnienie projektów inwestycyjnych firm. Stopy procentowe będą też wskazywane jako główny winowajca korekty cen na rynku nieruchomości.
Nie wszyscy, ale na pewno sporo osób będzie mówić o raportach zrównoważonego rozwoju [red.: ESG - Environmental, Social, and Governance]. Największe firmy będą musiały złożyć sprawozdanie na temat swojego wpływu środowiskowego i społecznego dokładnie w taki sam sposób, jak składały do tej pory sprawozdania finansowe. Pośrednio obowiązek sprawozdawczości dotknie też średnie i małe przedsiębiorstwa, będące w łańcuchach dostaw podmiotów zobowiązanych do raportowania.
Bezradność rynku i rosnąca rola państwa wobec współczesnych wyzwań, takich jak nierówności społeczne i dochodowe, wojna, demografia oraz klimat. Zdefiniowanie od nowa modelu gospodarczego. Dlaczego ten temat? Rynek nie proponuje rozwiązań dla większości współczesnych problemów. Prawo pobytu i podaży nie jest wystarczające. Niewidzialna ręka rynku pozostaje niewidzialna.