Samolot nie mógł wylądować: Bardzo restrykcyjne przestrzeganie ciszy nocnej na berlińskim lotnisku doprowadziło do tego, że w ostatnią niedzielę (5 stycznia) samolot linii lotniczych Ryanair, lecący z Gran Canarii musiał lądować nie w Berlinie, a w oddalonym o 250 kilometrów Hanowerze.
Absurdalne przepisy w Niemczech: "Core night", albo po prostu cisza nocna obowiązuje na wielu europejskich lotniskach. Oznacza w praktyce, że po określonej godzinie w nocy na danym lotnisku nie powinno się lądować. Z tego powodu zablokowano wylądowanie samolotu na berlińskim lotnisku. Media opisują, że zabrakło mu 90 sekund. O godzinie 23.59 samolot znajdował się na wysokości zaledwie 410 metrów, więc był już w ostatniej fazie lądowania. Berlińskie lotnisko nie wydało jednak na to zgody.
Wielkie opóźnienie: Pasażerowie samolotu musieli więc polecieć do Hanoweru, skąd zostali przewiezieni autobusami do Berlina. W sumie z powodu tych 90 sekund stracili 3 dodatkowe godziny, a i tak mieli już opóźnienie, przez które samolot nie zdążył wylądować na czas. Planowo na berlińskim lotnisku miał być o godz. 22.50. Był ok. 1 godzinę i 20 minut później. W sumie więc podróż wracających z Hiszpanii turystów wydłużyła się o ponad 4 godziny.
Przeczytaj też: "Orlen się doczekał. Odzyska część 'utraconych pieniędzy'. Ogromna kwota".
Źródła: fly4free.pl, aerotelegraph.com