USA wprowadzi stan wyjątkowy w gospodarce? "Trump uwierzył, że jest carem wszechświata"

Stany Zjednoczone wprowadzą "stan wyjątkowy w gospodarce"? Taką możliwość ma rozważać Donald Trump. Kurs dolara natychmiast po przekazaniu tej informacji wystrzelił. O to, co dalej z amerykańską gospodarką, zapytaliśmy analityka Piotra Kuczyńskiego.
Prezydent elekt USA Donald Trump wygłasza uwagi w Mar-a-Lago w Palm Beach
Fot. REUTERS/Carlos Barria

Nieprzewidywalny Donald Trump: - W ciągu trzech dni Donald Trump był w stanie doprowadzić do potężnych zawirowań na rynku - mówi w rozmowie z Next.gazeta.pl Piotr Kuczyński, analityk Xelion. "Washington Post" kilka dni temu podało, że Donald Trump rozważa plany, aby zawęzić cła do wybranego zestawu towarów i usług, co sam prezydent-elekt zdementował. Później zaapelował o wchłonięcie Kanady i nie wykluczył użycia siły militarnej w celu przejęcia Kanału Panamskiego i Grenlandii. Kolejnego dnia za sprawą CNN wypłynęło, że rozważa wprowadzenie "krajowego stanu wyjątkowego w gospodarce".

Trump nie odpuszcza pomysłu ceł: - Nikt nie wie, co to znaczy. Nie wiemy, z czym to jeść - zauważa Piotr Kuczyński. Amerykańskie media wskazują na ustawę International Economic Emergency Powers Act (IEEPA) z 1977 roku, która pozwala prezydentowi zarządzać importem w trakcie stanu wyjątkowego. W ten sposób Donald Trump może chcieć znaleźć legalne uzasadnienie dla wprowadzenia ceł. Na razie jednak nie widać argumentów, które uzasadniałyby wprowadzenie rzeczonego "stanu wyjątkowego". 

Zobacz wideo

Kurs dolara szaleje: Równolegle do coraz to bardziej szokujących zapowiedzi Donalda Trumpa rosną notowania amerykańskiego dolara. W czwartek (9 stycznia) umacnia się wobec złotego o 0,26 proc. i trzeba za niego zapłacić 4,15 zł. Wobec euro amerykańska waluta zyskuje o 0,17 proc. Kurs pary USD/EUR jest na poziomie 0,97.

Dolar rośnie: - Dolar się umacnia z różnych powodów, ale jednym z nich jest to, że inwestorzy przyzwyczaili się, że gdy jest zagrożenie, nawet płynące ze Stanów Zjednoczonych, to wyjściem jest ucieczka do największej waluty, czyli do dolara - tłumaczy Piotr Kuczyński. Wymienia, że na amerykańską walutę wpłynęły również m.in. wzrost cen płaconych oraz wolnych miejsc pracy. Do tego nadzieje na obniżkę stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych odpływają na drugą połowę roku. - Chwila niepokoju i zaskakujące dane makroekonomiczne doprowadziły do umocnienia dolara - zauważa analityk Xelion. 

20 stycznia 2025 r. zaprzysiężenie Donalda Trumpa na 47. prezydenta Stanów Zjednoczonych: Ten dzień może być punktem zwrotnym również dla kształtowania się kursu dolara. - Jeżeli Trump nadal będzie podtrzymywał swoją retorykę i zamieniał ją w działania, to spodziewam się odwrócenia kierunku. Na razie zakłada się, że gdy usiądzie w Gabinecie Owalnym [w Białym Domu - red.], to zmieni swoją retorykę i nie będzie się już wyrywał z takimi wypowiedziami - mówi Piotr Kuczyński. - Obawiam się jednak, że Donald Trump naprawdę uwierzył, że jest carem wszechświata. Wygrał wybory we wspaniałym stylu. Ma kontrole nad Izbą Reprezentantów i Senatem. Do tego ma "złego ducha" w postaci Elona Muska. Bardzo bym się chciał rozczarować, ale nie jestem optymistą. To może być szalony rok - dodaje analityk.

Przeczytaj też: "Grenlandia jest dla Trumpa łakomym kąskiem. Wyspa to istna kopalnia skarbów".

Źródła: Stooq.pl, Washington Post, Next.gazeta.pl

Więcej o: