Wątłe ożywienie w przemyśle: W grudniu produkcja polskiego przemysłu zwiększyła się o 0,2 proc. rok do roku. Niewiele, ale to i tak poprawa po listopadowym spadku o 1,3 proc. (GUS te dane zrewidował, pierwszy odczyt wskazywał na spadek o 1,5 proc.). Średnia oczekiwań ekonomistów zakładała wzrost produkcji w grudniu o 1,8 proc. W ujęciu miesięcznym, czyli w porównaniu do listopada, produkcja spadła o 8 proc.
Gdzie rośnie, gdzie spada? Produkcja (w ujęciu rocznym) wzrosła w 20 z 34 działów przemysłu, w przypadku komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych o 16,7 proc., wyrobów farmaceutycznych o 9,9 proc., wyrobów z pozostałych mineralnych surowców niemetalicznych o 6,9 proc. i artykułów spożywczych o 6,5 proc. Spadek GUS zanotował w 14 działach, między innymi w produkcji pojazdów samochodowych, przyczep i naczep o 14,8 proc., urządzeń elektrycznych o 6,5 proc., metali o 5,7 proc. i w wydobywaniu węgla kamiennego i węgla brunatnego (lignitu) - o 4,8 proc.
Co nam przeszkadza? Jak zauważa Polski Instytut Ekonomiczny, problemem polskiego przemysłu jest i pozostanie przede wszystkim popyt zagraniczny, a zwłaszcza w branży motoryzacyjnej. "Dane Eurostat wskazują, że od początku 2024 roku produkcja sektora w Europie zmalała o 2,3 proc. W Polsce osłabienie sięgnęło 11,2 proc. z uwagi na mniejszy popyt na baterie elektryczne. Restrukturyzacje głównych niemieckich koncernów prawdopodobnie utrzymają okres marazmu" - przewidują ekonomiści.
Polski motor PKB: ING w swoim komentarzu wskazuje, że to "specyficzny układ grudniowego kalendarza mógł spowodować dodatkowe przestoje". Oni także zauważają stagnację w strefie euro, ale jednocześnie dodają, że w tym roku na tle regionu Polska w pod względem wzrostu PKB (ma wynieść 3,2 proc. według ING) będzie się wyróżniała i tak pozytywnie. To dzięki popytowi wewnętrznemu. "Niewiele krajów dysponuje dzisiaj takim motorem PKB" - dodają.
Czytaj też: Oto europejski prymus. Jak oni to zrobili? Eksperci wskazują na kluczowy czynnik
Źródła: GUS, PIE na X, ING na X.