Deportacje w USA: Od kilku dni w Chicago i innych częściach stanu Illinois prowadzone są wzmożone działania w zakresie egzekwowania nowych przepisów imigracyjnych, które od samego początku swojej prezydentury forsuje Donald Trump. Sprawa może dotyczyć też kilkudziesięciu tysięcy Polaków, którzy od wielu lat żyją w Chicago bez uregulowanego statusu imigracyjnego.
100 agentów federalnych: Najwyżsi rangą urzędnicy administracji Donalda Trumpa, w tym odpowiedzialny za deportacje Tom Homan zwany "carem granicy", odwiedzili Chicago, żeby obserwować wzmożone aresztowania. Lokalny oddział NBC przekazał, że w metropolii działa 10 zespołów, a każdy liczy około 10 agentów federalnych. Aresztowania mają dotyczyć osób z przeszłością kryminalną, jednak wiele osób zastanawia się, czy dotknie też migrantów, którzy choć przebywają w USA nielegalnie, żyją tam i pracują od lat.
"Nie ma komunikacji": Nejtan, autor kanału na YouTube "Świat według Nejtana", w rozmowie z Interią opowiedział o realiach pobytu bez zezwolenia w USA. Jego zdaniem "na co dzień praktycznie nie ma możliwości" wykrycia migranta, który przebywa w USA bez zezwolenia "mimo że widniejemy w systemie". "Chodzi o to, że pomiędzy poszczególnymi instytucjami w USA nie ma komunikacji. Czasami jest to spowodowane dziurami w systemie, czasami wynika z przepisów, innym razem to kwestia polityczna. Nigdy nie doświadczyłem nalotu agentów" - tłumaczy. Wyjaśnia też, że część pracodawców w ogóle nie interesuje się tym, czy ich pracownik przebywa w USA legalnie, a za wykonaną pracę płacą czekami.
Więcej: Przeczytaj także artykuł "'To byłaby prawdziwa wojna'. Jeden podpis Trumpa może zniszczyć gospodarkę dwóch państw".
Źródła:IAR, Interia