Alkotubki zdelegalizowane. Ale jeszcze można je sprzedawać. Rząd ugiął się pod naciskami producentów

Po trzech miesiącach od stworzenia zakazu sprzedaży i produkcji tzw. alkotubek prawo wreszcie wchodzi w życie. Okres przejściowy pozwala jednak jeszcze przez jakiś czas na ich sprzedaż. Dlaczego rząd na to się zgodził? Czemu przepisy tak długo czekały na wejście w życie?
Alkotubki pojawiły się w sklepach. Przypominają musy owocowe
Archiwum redakcji

Alkotubki zdelegalizowane, ale jeszcze można je kupić: Całkowity zakaz wprowadzenia do obrotu napojów spirytusowych w opakowaniach typu pouch, czyli tzw. alkotubek obowiązuje od 30 stycznia. Jednocześnie obowiązuje jednak 30-dniowy okres przejściowy, pozwalający na handel tubkami do 28 lutego. Wprowadzono go w związku z postulatami producentów, którzy alarmowali o kosztach poniesionych przy produkcji towarów wprowadzonych do obrotu przed dniem wejścia w życie rozporządzenia. Do 28 lutego asortyment objęty zakazem musi być całkowicie wycofany z handlu.

Nie tylko alkotubki: Nowe przepisy określają także minimalną pojemność i rodzaj opakowań napojów spirytusowych sprzedawanych w Polsce. Zgodnie z nowymi regulacjami napoje spirytusowe o pojemności do 200 ml mogą być sprzedawane tylko w butelkach albo puszkach.

Zobacz wideo

Rozporządzenie było gotowe od trzech miesięcy: Przepisy wprowadzono w ramach rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie szczegółowych wymagań w zakresie jakości handlowej opakowań niektórych napojów spirytusowych (Dz. U. z 2025 r, poz. 118). Rozporządzenie było gotowe od października. Trzeba było jednak czekać trzy miesiące na notyfikację z Komisji Europejskiej. Wszystkie zapisy rozporządzenia mają już jej akceptację i weszły w życie niezależnie od przygotowywanych postępowań odwoławczych zapowiadanych przez producentów. 

Rząd znalazł kozła ofiarnego, choć wiedział: Afera z alkotubkami wybuchła na przełomie września i października. W efekcie powstało powyższe rozporządzenie, ale firma OLV S.A. niezależnie od niego miała sama wycofać produkt ze sklepów i zakończyć jego produkcję. W związku z całą sprawą pracę stracił Piotr Jabłoński, dyrektor Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (KCPU). Wiele osób uważa, że niesłusznie, powstała nawet petycja w tej sprawie, w której zwrócono uwagę, że Jabłoński jako jedyny wskazywał na niebezpieczeństwa ws. alkotubek. O samym pomyśle wprowadzenia na rynek takiego produkty, rząd miał już bowiem wiedzieć kilka miesięcy wcześniej.  

Czytaj też: "Maja Staśko na wojnie z alkotubkami: Pieszczenie się z kartelami alkoholowymi nie działa"

Źródła: Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Onet, Money.pl

Więcej o: