Od 2010 r. Węgrami nieprzerwanie rządzi Viktor Orban. Czy zbliża się jego polityczne koniec? Największy konkurent Orbana Péter Magyar z Partii Szacunku i Wolności (TISZA) zauważa, że w ciągu ostatniego roku świat węgierskiej polityki wywrócił się do góry nogami i na ulicach Budapesztu zaczyna hulać wiatr zmian. - Niezadowolenie społeczne rośnie, co umiejętnie wykorzystuje Magyar i jego partia TISZA. To pierwsza od 2010 roku partia opozycyjna, która wygrywa w sondażach wyborczych - mówi w rozmowie z Next.gazeta.pl prof. dr hab. Bogdan Góralczyk, politolog, znawca Węgier. - Każdego dnia czuję swoją historyczną odpowiedzialność i doświadczam takiego poziomu solidarności oraz pełnego nadziei oczekiwania w całym kraju, jakiego nie widziałem nigdy wcześniej od czasu zmiany reżimu - mówi sam Péter Magyar.
W tym tygodniu Węgry żyły zaskakująco wysokim poziomem inflacji. Analitycy spodziewali się, że wzrost cen będzie na poziomie 4,8-4,9 proc. Tymczasem z opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny (KSH) danych wynika, iż ceny w styczniu wzrosły aż o 5,5 proc. w ujęciu rocznym (miesiąc do miesiąca o 1,5 proc.). To wynik szokujący. Po pierwsze jest to najwyższy poziom inflacji od 13 miesięcy, a po drugie zdecydowanie najwyższy w całej Unii Europejskiej. To jedyny kraj, gdzie inflacja przebiła 5 proc. Jedynie Chorwacja dobija do tego poziomu, ale reszta państw unijnych utrzymuje wolniejszy wzrost cen.
"Orbanowska inflacja trwa. Kłamano, że uda się powstrzymać wzrost cen, tymczasem Węgry po raz kolejny stały się krajem o najwyższych cenach żywności" - szybko skomentował ten wynik Péter Magyar. "Viktor Orbán i jego 'rodzina' rządzą od 15 lat. W ostatnich latach węgierska inflacja żywności była dwa i pół raza wyższa niż średnia europejska. Żywność jest teraz tańsza we wszystkich krajach wokół nas. To koniec. Nikt już nie wierzy Viktorowi Orbanowi, który zawsze mija się z prawdą, a potem oczywiście gniewnie narzeka. Viktor Orban i Fidesz nie są w stanie rządzić. Muszą odejść" - pisał na Facebooku.
- Sytuacja rzeczywiście jest dosyć dramatyczna. W zasadzie od czasu pandemii Węgry borykają się z trudnościami gospodarczymi. W minionych latach miały rekordową inflację spośród wszystkich państw Unii Europejskiej, według danych unijnych, ale w dużej mierze potwierdzanych także przez węgierskie źródła. Co więcej, a na co mniej zwraca się uwagę, Węgry błyskawicznie się zadłużają, szczególnie w kontekście rosnącej współpracy z Chinami - opowiada prof. dr hab. Bogdan Góralczyk. Wszystko potęguje fakt, że Węgry są jedynym państwem unijnym, które nie ma dostępu do środków z KPO i prawdopodobnie szybko ich nie dostanie, ponieważ nie spełnia kryteriów dotyczących przestrzegania praworządności. Dodatkowo Węgry straciły ponad miliard euro z funduszy spójności. - Nie zapowiada się, żeby coś się zmieniło w tym zakresie, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Orban wychwala Trumpa i powtarza swoją tezę, że przyszłość świata rozstrzyga się w Azji - mówi nam hungarysta.
Sytuacja gospodarcza jest tak zła, że otwarcie mówi o tym nawet György Matolcsy, prezes węgierskiego banku centralnego. - Znowu zgubiliśmy drogę. Od 2021 r. Węgry tracą w polityce gospodarczej. Wygraliśmy dekadę 2010-2019, ale ta najlepsza dekada nie nadeszła sama. Obawiam się jednak, że możemy stracić kolejną - ostrzegał. Wskazał dwóch wielkich wrogów: wysokie zadłużenie budżetu oraz wysoką i uporczywą inflację. - Cel Viktora Orbána, aby do 2030 r. znaleźć się w pierwszej piątce krajów UE, nie był realistyczny. Proponuję, aby ten cel wyznaczyć na rok 2040, ponieważ do roku 2030 nie uda się go osiągnąć. Potrzebna jest całkowita zmiana sytuacji gospodarczej, i to natychmiast! - mówił, cytowany przez index.hu. Wkrótce jednak szef banku centralnego ma się zmienić, a to będzie oznaczać zmianę kursu w polityce gospodarczej.
- Brak środków unijnych i inflacja są bardzo odczuwalne. Najbardziej dotykają codziennych zakupów żywności. Cukier, mąka, chleb - od pandemii ich ceny wzrosły o ponad 100 proc. W minionym roku mówiło się o kilkudziesięcioprocentowych podwyżkach. To najbardziej dokucza ludziom - opowiada nam prof. dr hab. Bogdan Góralczyk. Péter Magyar wyliczał w swoim wpisie, że: cena mąki wzrosła w ciągu roku o 43,2 proc., mleka o 25 proc., jaj o 23 proc., oleju spożywczego o 21,5 proc., soków owocowych i warzywnych o 16,0 proc., a masła i śmietany o 15,5 proc. Minister gospodarki Márton Nagy spekulował nawet, że rząd może ponownie zamrozić ceny, ale Bogdan Góralczyk uważa, że to mało prawdopodobny scenariusz. - Spekulacje o zamrożeniu cen się pojawiają, ale żeby to zrobić, trzeba mieć rezerwy, a Węgry są zadłużone i ich stan finansów nie jest najlepszy - mówi nam.
Wszystko to sprawia, że notowania Fideszu oraz Viktora Orbana spadają. Pytanie, czy na tyle, by przegrać wybory w 2026 roku. - Wysokie ceny żywności mogą wyprowadzić ludzi na ulice, ale czy przełoży się to na wybory? Wątpię. Orban ma pełnię władzy, kontroluje wszystkie instytucje państwa. Teraz jest na fali, bo czuje wsparcie Trumpa. Zobaczymy, jak długo będzie w stanie utrzymać dobre relacje jednocześnie z Putinem, Xi Jinpingiem i Trumpem. To największe wyzwanie. Ostatnie wypowiedzi Trumpa dotyczące Putina sugerują jednak, że to może być możliwe - przewiduje prof. dr hab. Bogdan Góralczyk. - Jego władza jest skonsolidowana i trudno ją zmienić przy urnach. Mogłaby to zrobić zagranica, ale tego nie zrobi. Mogłaby to zrobić ulica; ferment społeczny rośnie, ale zobaczymy, co z tego wyniknie - dodaje.
Sam węgierski premier upatruje nadziei na poprawę sytuacji gospodarczej w Donaldzie Trumpie i zakończeniu wojny w Ukrainie. - Myślę, że ponowna integracja Rosji ze światową gospodarką, z europejskim systemem bezpieczeństwa, a nawet z europejskim systemem gospodarki energetycznej da węgierskiej gospodarce ogromny impuls, będzie wielką szansą. Pokój przyniesie nam wiele korzyści - zapowiadał Vikor Orban.